Sponsor coraz bliżej ŁKS-u. Piłkarze zadowoleni

- Postanowiliśmy zaufać prezydentowi, bo jego argumenty nas przekonały - mówił Marcin Adamski, kapitan ŁKS-u, po spotkaniu z wiceprezydentem Łodzi.
Wczoraj na stadionie przy al. Unii doszło do spotkania Włodzimierza Tomaszewskiego, wiceprezydenta Łodzi, i Witolda Skrzydlewskiego, szefa komisji sportu rady miejskiej, z przedstawicielami drużyny piłkarskiej. Początkowo rozmowy miały odbyć się z całym zespołem, ale ostatecznie do sali przyszli tylko przedstawiciele drużyny: Adamski, Tomasz Hajto, Bogusław Wyprało, Mariusz Mowlik, a także trener Grzegorz Wesołowski, prezes stowarzyszenia ŁKS Mirosław Wróblewski i prokurent ŁKS SSA Marek Łopiński.

Rozmowy trwały prawie godzinę. Po ich zakończeniu wszyscy uczestnicy spotkania sprawiali wrażenie bardzo zadowolonych. Powodem była informacja, ze władze miasta są bardzo bliskie podpisania umowy ze sponsorem klubu. - Dogrywamy tylko drobne szczegóły kontraktu - zapewniał Tomaszewski. - Mogę zapewnić, że podpisanie umowy nastąpi najpóźniej do końca roku.

Inwestor, który będzie łożył pieniądze na utrzymanie drużyny, ma też wybudować nowoczesny stadion na 20 tys. miejsc. Wiceprezydent o szczegółach nie chciał jednak opowiadać, bo - jak stwierdził - musiałby wtedy rozpocząć rozmowy od nowa. Wiadomo tylko, że miasto w tej chwili negocjuje z dwoma firmami, które są zainteresowane terenami wokół al. Unii.

Wczoraj Tomaszewski potwierdził informację "Gazety", że wydział sportu przelał na konto spółki 100 tys. zł, drugą ratę za promocję miasta poprzez sport. Podobno pierwszeństwo w spłacie zaległości będą mieć piłkarze, którzy latem trafili do ŁKS-u. Chodzi tutaj o Łukasza Gikiewicza, Damiana Nawrocika, Janusza Wolańskiego i Krzysztofa Mączyńskiego. - Dzięki temu nie będą mogli wystąpić o rozwiązanie kontraktów - tłumaczy Łopiński. W najbliższych dniach piłkarze mogą liczyć na kolejne wypłaty, bo w klubie czekają na ostatnią ratę za sprzedaż Jakuba Biskupa do Piasta Gliwice.

Zadowolenia z rozmów z wiceprezydentem nie ukrywał Adamski, kapitan ŁKS-u. - Przedstawiono nam realną wizję, dlatego postanowiliśmy prezydentowi zaufać - zakomunikował po spotkaniu. - Zostaliśmy podtrzymani na duchu, i to się liczy - dodał. Zadowolony był też Wesołowski. - To pierwsze spotkanie, które zakończyło się optymistycznie. Argumenty, które nam przedstawiono, przemawiają do naszej wyobraźni. Myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku - uważa trener ŁKS-u.

Dziś ełkaesiacy będą trenować po raz ostatni w tym roku. Pierwsze zajęcia po przerwie noworocznej zostały zaplanowane na 6 stycznia, czyli na dzień, w którym radni będą głosować nad budżetem na 2010 rok, w którym pięć milionów zostanie przeznaczone dla łódzkich klubów sportowych. - To zbieg okoliczności, ale zarazem dobry znak dla naszej drużyny - uważa Wesołowski.

Szkoleniowiec wczoraj ujawnił, że definitywnie odrzucił ofertę pracy z Podbeskidzia Bielsko-Biała. - Dla mnie liczył się tylko zawsze ŁKS, i tak chyba zostanie do końca świata - zapewnia trener.