Sport.pl

ŁKS jednak pojedzie na drugie tej zimy zgrupowanie

Zapowiadający się bardzo ciekawie kontrolny mecz ŁKS-u z PGE GKS-em Bełchatów nie doszedł do skutku. Powód? Śnieżyca, która przeszła przez Kleszczów. Ale są też dobre wieści z klubu z al. Unii
Chociaż najbogatsza gmina w Polsce ma boisko ze sztuczną nawierzchnią, a do tego podgrzewaną, to i tak górą była zima. Boisko nie nadawało się do gry. - Jest pokryte kilkucentymetrową warstwą śniegu - mówi Grzegorz Wesołowski, który wczoraj rano miał gorącą linię z Kleszczowem.

Trener drużyny z al. Unii na godz. 9 zarządził zbiórkę swoich piłkarzy, którzy czekali na wyjazd na sparing. Ale... autokar, którym piłkarze mieli pojechać na mecz miał awarię. - Sprzęgło odmówiło posłuszeństwa - tłumaczył kierowca feralnego autobusu. Po kilku minutach na stadion przy al. Unii dojechał drugi autokar, ale wtedy Wesołowski był już po rozmowie z gospodarzem obiektu w Kleszczowie i sparing odwołano. - To może się zdarzyć tylko w naszym klubie - żartował Łukasz Gikiewicz.

Ale ełkaesiacy nie mieli wolnej środy. - Zamiast meczu z GKS-em rozegramy wewnętrzny miniturniej w hali - zarządził Wesołowski, który był mocno rozczarowany, że do sparingu nie doszło. Trener ŁKS-u chciał bowiem sprawdzić przydatność do zespołu Dominika Płazy. To 25-letni napastnik, który ostatnio występował w fińskiej drużynie PS Kemi Kings.

Płaza jest wychowankiem Rakowa Częstochowa, a później grał m.in. w GKS-ie Bełchatów, Pelikanie Łowicz i Miedzi Legnica. Płaza będzie sprawdzany, bo trener Wesołowski ma braki w ataku i obronie. - Wiadomo, że nie pozyskamy Jacka Kosmalskiego, stąd zaproszenie na testy dla Dominika - wyjaśnia trener ŁKS-u. - W sobotę zagramy sparing z Sokołem Aleksandrów, w którym dostanie szansę.

Płazę dobrze zna Gikiewicz, z którym rywalizował o kontrakt m.in. w Polonii Bytom. - I byłem górą - śmiał się napastnik z al. Unii.

Grze ełkaesiaków przyglądał się wczoraj ich nowy szef, czyli Dariusz Gałązka. Prezes ŁKS PSS zdradził, że drużyna jednak pojedzie na drugie zimowe zgrupowanie. - Nie będą to ciepłe kraje, ale ośrodek w Grodzisku Wielkopolskim albo we Wronkach - wyjaśnia.

Szef spółki i trener Wesołowski zdecydowali, że ostatni tydzień lutego drużyna spędzi w Wielkopolsce, a trzy dni przed derbami (8 marca) zostanie "skoszarowana" w Dobieszkowie. - Zanim do tego dojdzie, porozmawiamy z trenerem o kadrze i ustalimy, kogo jeszcze nam potrzeba - dodaje Gałązka.

Nieoficjalnie wiadomo, że jeszcze w tym tygodniu klub z al. Unii będzie chciał podpisać kontrakty z Łukaszem Matuszczykiem i Piotrem Burligą. - Obaj mają ważne kontrakty ze swoimi klubami do końca tego sezonu, ale chcemy by naszymi zawodnikami zostali od nowych rozgrywek - zapowiada Gałązka, który jednak nie wyklucza, że Matuszczyk może trafić do ŁKS-u jeszcze przed derbami.

W ŁKS-ie na pewno nie będzie już grał Tomasz Ostalczyk, którego kontrakt z winy klubu rozwiązał Wydział Gier PZPN-u. Wciąż nie ma za to decyzji w sprawie Adriana Świątka, któremu ŁKS winny jest prawie 50 tys. zł. Posiedzenie przełożono na 16 lutego. Wczoraj do klubu z al. Unii dotarł faks z Górnika Zabrze, z prośbą, by Świątek mógł pojechać ze śląską drużyną na zgrupowanie do Turcji. - Mam nadzieję, że w piątek za porozumieniem stron mój kontrakt z ŁKS-em zostanie rozwiązany - wierzy piłkarz. - Bardzo mi zależy, aby szybko odejść, bo trener Adam Nawałka widzi mnie w podstawowym składzie.

Co na to Gałązka? - Jeśli dogadamy się w sprawach finansowych, to Świątek będzie mógł odejść do Górnika.