Sport.pl

Zachwycający Japończyk w ŁKS-ie

Takafumi Akahoshi podpisał kontrakt z klubem z al. Unii. - Jestem bardzo dobrym graczem. Nie sprawia mi żadnej różnicy, czy kopię piłkę lewą, czy prawą nogą. A rzuty wolne wykonuję perfekcyjnie - przechwala się Japończyk.
- Trener Grzegorz Wesołowski jest zachwycony tym piłkarzem. Dlatego zdecydowaliśmy się podpisać z nim umowę do końca czerwca. Jeśli się sprawdzi, to zostanie z nami na dłużej - mówi Dariusz Gałązka, prezes ŁKS-u PSS-u.

Rozmowa z Takafumi Akahoshi

Jerzy Walczyk: Właśnie w Polsce chciał Pan występować? To celowy wybór?

Takafumi Akahoshi: Nie ukrywam, że polską ligę traktuję jako doskonały start do występów w krajach zachodniej Europy. Zdaję sobie sprawę, że nieznanemu piłkarzowi trudno załapać się do ligi niemieckiej czy włoskiej. Chciałem pograć w Polsce, aby nabrać doświadczenia. Ale marzę o występach w klubach, które występują w europejskich pucharach.

Był Pan na testach w Śląsku Wrocław, ale tam Pana nie chcieli. Ekstraklasa to zbyt wysokie progi?

- Nie zgodzę się z taką opinią. Trenowałem tam dość długo i byłem wręcz przekonany, że trener Ryszard Tarasiewicz jest zadowolony. Widać bardzo się pomyliłem, bo po kilku zajęciach podziękowano mi za współpracę.

Nie imponuje Pan warunkami fizycznymi. Nie obawia się Pan, że będzie miał problemy z dużo silniejszymi przeciwnikami?

- W moim kraju trenerzy dużą wagę przykładali do zajęć na siłowni i jestem przekonany, że mając zaledwie 175 cm wzrostu, nie stoję na straconej pozycji w walce w powietrzu. Jedno mogę zapewnić - na pewno nigdy nie odstawię nogi.

Co jest Pana największym atutem?

- Nie ma dla mnie znaczenia, czy występuję na prawej, czy lewej stronie pomocy. Ale gdy moja drużyna gra czwórką w drugiej linii, to mogę też grać w środku boiska. Nie sprawia mi żadnej różnicy, czy kopię piłkę lewą, czy prawą nogą. Mój atut? To strzały z rzutów wolnych, które ćwiczę od wielu lat. Nie wzoruję się na nikim, ale myślę, że potrafię to robić perfekcyjnie.

A wady...

- Mam kłopoty ze startem do piłki. To nie jest moja mocna strona. Na szczęście jestem dobrze wyszkolony technicznie i tym nadrabiam braki w motoryce.

ŁKS ma w kadrze bardzo doświadczonych pomocników. Nie obawia się Pan, że przegra z nimi rywalizację?

- Po dwóch dniach wspólnych treningów ciężko ocenić moje szanse na występy od pierwszej minuty. Ale czuję się na tyle mocny, że od pierwszego meczu jestem gotowy grać.

Jak będzie się Pan porozumiewał z innymi ełkaesiakami?

- Nie widzę problemu. Jestem bardzo dobrym graczem, dlatego na boisku szybko znajdę wspólny język z moimi nowymi kolegami. Wystarczy do mnie zawołać Ako, a będę wiedział, co robić.

Takafumi Akahoshi ma 24 lata. Do tej pory występował w japońskich klubach: Urawa Red Diamonds, Mito HollyHock i Montedio Yamagata. W J-League rozegrał 65 spotkań, w których zdobył dziewięć bramek.