KTO PRZEGRA NIEDZIELNE DERBY I DLACZEGO?

Kto wygra derby i dlaczego? - to pytanie zadają sobie wszyscy kibice Widzewa i ŁKS-u, którzy coraz bardziej odczuwają atmosferę niedzielnych derbów.
"Gazeta" postanowiła zastanowić się, kto derby przegra. Widzewiacy bez wsparcia swoich kibiców i wyraźnego lidera drugiej linii czy niezgrani piłkarze ŁKS-u z bagażem fatalnych statystyk i po wyboistym okresie przygotowawczym. Która drużyna powinna bardziej obawiać się jubileuszowych 60. derbów Łodzi?

Dlaczego derby przegra Widzew?

1. Bo nie będzie miał wsparcia kibiców

Na nic zdały się starania fanów Widzewa, którzy przez ostatnie dni walczyli o możliwość wejścia na derby. Przypomnijmy, że widzewiacy nie mogą obejrzeć niedzielnego meczu z powodu zakazu stadionowego nałożonego na klub przez wydział dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej za październikowe awantury w Zabrzu. Wczoraj ten sam wydział dyscypliny postanowił odrzucić prośbę fanów o przełożenie wykonywania kary o kilka dni.

A to dla piłkarzy z al. Piłsudskiego bardzo duża strata. To, że drużynie gra się lepiej, gdy dopingują ją tysiące kibiców, nie jest niczym nowym. Niejednokrotnie mówili o tym sami zawodnicy lidera pierwszej ligi. Nieraz przyznawali, że kibice są ich 12. graczem na boisku. A w derbach wsparcie fanów potrzebne jest jak w żadnym innym meczu. Teraz nie dość, że widzewiacy będą musieli poradzić sobie bez nich, to jeszcze będą musieli stawić czoła tysiącom kibiców ełkaesiaków na trybunach.

2. Bo zagra na ŁKS-ie. W I lidze

16 wygranych, tyle samo porażek i 13 remisów - to dorobek piłkarzy ŁKS-u w domowych meczach z trzech ostatnich sezonów gry w ekstraklasie. Ale niedzielne derby zostaną rozegrane w pierwszej lidze. A tu ełkaesiacy przegrywać nie zwykli. W ciągu trzech ostatnich sezonów (wliczając obecny) ich porażką zakończyły się zaledwie dwa z 43 spotkań. W tym sezonie na dziewięć rozegranych meczów podopieczni Grzegorza Wesołowskiego wygrali siedmiokrotnie, a dwa razy podzielili się punktami z przeciwnikiem (MKS Kluczbork i Flota Świnoujście). Więcej punktów na własnym stadionie zdobyła tylko Sandecja Nowy Sącz. Tyle samo wywalczyli piłkarze Widzewa i Pogoni Szczecin. ŁKS jest także w ścisłej czołówce pod względem zdobytych u siebie bramek. Do tej pory strzelił ich aż 20, co daje średnią ponad dwóch goli na mecz.

3. Defensywny pomocnik, czyli rozgrywający

Łukasz Grzeszczyk, Dejan Miloseski i Velibor Duric - wszyscy przyszli do Widzewa w ciągu ostatniego półtora roku. Wszyscy byli namaszczani jako rozgrywający mający raz na zawsze zażegnać problemy z widzewską pomocą. Wszyscy okazali się jednak rozczarowaniem, co najlepiej potwierdza fakt, że kilka dni temu szefowie klubu sprowadzili już czwartego "playmakera" - Fernando Arriero - o którym na razie wiadomo tylko tyle, że... dobrze pływa.

Nic więc dziwnego, że najlepszym zawodnikiem środka pola jest w Widzewie defensywny pomocnik Mindaugas Panka. Ale 25-letni Litwin nie był, nie jest i raczej nie będzie piłkarzem, od którego powinno się oczekiwać kreowania gry drużyny. Często to właśnie na jego barkach spoczywa konstruowanie akcji ofensywnych. Podobnie powinno być zresztą także w derbach, gdyż Pankę w linii pomocy wspierać będzie najprawdopodobniej jeszcze bardziej defensywny Wojciech Szymanek. Takie ustawienie drużyny Pawła Janasa spowoduje, że jej siła rażenia będzie mocno osłabiona. A w starciu z Piotrem Świerczewskim, Dariuszem Jackiewiczem, Piotrem Madejskim i Wahanem Geworgianem, którzy razem rozegrali w ekstraklasie kilkaset meczów, defensywne zestawienie pomocy może okazać się strzałem w stopę.

Dlaczego derby przegra ŁKS?

1. Przygotowania do rundy

Kolejny raz piłkarze z al. Unii nie mogli spokojnie przygotować się do rozgrywek. Podobnie jak we wcześniejszych latach także i tym razem na przeszkodzie stanęły olbrzymie problemy klubu, które niemal doprowadziły drużynę do rozpadu. W ostatnich dniach wszystko zaczęło się jednak układać po myśli ełkaesiaków, którzy mogli skupić się na treningach.

Niespełna dwa tygodnie normalnych zajęć to jednak zbyt mało, by móc solidnie przygotować się do ligi. Zwłaszcza, że drużyna dwukrotnie przerywała treningi: najpierw po dwóch dniach zgrupowania w Zakopanem wróciła do Łodzi, ponieważ szefowie klubu nie wywiązali się z obietnicy spłacenia kilkumiesięcznych zaległości. Za drugim razem ełkaesiacy rozjechali się do domów w połowie lutego. Tym razem z powodu odmowy dofinansowania przez miasto spółki kwotą 3,6 mln zł.

Spółka ŁKS PSS ostatecznie jednak powstała i została zarejestrowana w PZPN. Dzięki temu piłkarze z al. Unii mogli wznowić zajęcia. Nieprzewidywalna karuzela wydarzeń oraz ciągła huśtawka nastrojów musiały odcisnąć piętno nie tylko na formie fizycznej zawodników, lecz także psychicznej. W derbach, w których z założenia walki zabraknąć nie powinno, a odpowiednie nastawienie psychiczne odgrywa dużą rolę, braki te mogą przeszkodzić w odpowiednim nastawieniu.

2. Brak zgrania

Pavol Balaż, Świerczewski, Jackiewicz, Madejski i Geworgian - to piłkarze, którzy zimą wzmocnili drużynę z al. Unii. Wszyscy mają za sobą lata gry w ekstraklasie, a w ŁKS-ie mogą odgrywać kluczowe role. Po to zostali zresztą sprowadzeni. Każdy z osobna udowadniał już nie raz, że potrafi grać w piłkę. Ale razem - nigdy. Nawet w niedzielnym sparingu z Dolcanem Ząbki Wesołowski wystawił nowych zawodników w różnych połowach.

Tymczasem z piątki nowych piłkarzy przynajmniej czterech powinno znaleźć się w wyjściowym składzie na derby. Brak zgrania będzie więc olbrzymim problemem ŁKS-u. Ciężko bowiem oczekiwać, by drużyna już od pierwszego meczu rozumiała się bez słów. Zwłaszcza, że z Widzewem zagra kompletnie nowa druga linia.

3. Statystyki, czyli historia jest przeciwko

Jeśli spojrzymy w statystyki, nie znajdziemy w nich praktycznie żadnych argumentów przemawiających za ełkaesiakami. 11 zwycięstw w 59 do tej pory rozegranych derbach, to wynik co najwyżej mizerny przy 26 wygranych Widzewa. Jeszcze gorsze są dla ŁKS-u statystyki z marcowych derbów - spośród 10 pojedynków z Widzewem w tym miesiącu zwyciężył tylko raz, sześciokrotnie przegrał, a trzykrotnie zremisował. Jeśli chodzi o derby w II lidze, ŁKS nie wygrał żadnych (trzy przegrał, dwa zremisował). Co więcej, z ostatnich 12 meczów u siebie lokalnego rywala pokonał tylko raz.

I jeszcze jedno. W tym sezonie Widzew wygrał pięć z sześciu spotkań z drużynami z miejsc 1-7. ŁKS zaledwie dwa.