Stracona wiosna pomocnika ŁKS-u

Robert Sierant w poniedziałek przeszedł operację więzadeł krzyżowych, a już w sobotę chce dopingować swoją drużynę w spotkaniu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.
Wychowanek klubu z al. Unii naderwał więzadła krzyżowe prawego kolana. W niedzielę Sierant był na meczu ŁKS-u z Widzewem, a doktor Marcin Domżalski przeprowadził dwugodzinny zabieg. Lekarz zdecydował się na wszczepienie sztucznego więzadła. - To był dobry pomysł - uważa Sierant. - Gdybym zdecydował się na rekonstrukcję więzadła metodą naturalną, rehabilitacja mogłaby potrwać nawet pół roku. Teraz będę pauzować tylko trzy miesiące.

Piłkarz dziś ma wyjść ze szpitala, a w sobotę wybiera się na spotkanie z KSZO, choć może się poruszać tylko o kulach. Rehabilitację rozpocznie jeszcze w marcu, ale w rundzie wiosennej nie pomoże drużynie.

Kontuzja Sieranta sprawiła, że ŁKS podpisał kontrakt z Dariuszem Jackiewiczem, który też jest defensywnym pomocnikiem. Były gracz Zagłębia Lubin na razie nadrabia zaległości treningowe, ale na spotkanie z KSZO ma znaleźć się już w kadrze.

Mieczysław Sikora, inny zawodnik ŁKS-u, który miał identyczną kontuzję jak Sierant, był operowany metodą tradycyjną, polegającą na pobraniu więzadła ze ścięgna. Zabieg był wykonany we wrześniu, ale rekonwalescencja przedłuża się. Prawdopodobnie będzie gotowy do gry najwcześniej pod koniec kwietnia.