Jedenastka na pierwszym treningu ŁKS-u. Bez nowych

Na pierwszym powakacyjnym treningu ŁKS-u nie było ani jednego nowego zawodnika. Ale szefowie klubu zapowiadają kolejne wzmocnienia.
Trener Andrzej Pyrdoł miał do dyspozycji zaledwie 11 zawodników: Bogusława Wyparłę, Marcina Pająka, Adriana Woźniczkę, Marcina Adamskiego, Mariusza Mowilka, Artura Gieragę, Rafała Kujawę, Roberta Sieranta, Artura Golańskiego, Jacka Kuklisa i Wojciecha Mordzakowskiego. Brakowało kontuzjowanego Kamila Bendkowskiego oraz Rafała Świątka, Michała Rosiaka, Szymona Salskiego i Mateusza Marciszki, którzy mają grać w rezerwach. We wtorek podpisano umowy z Dariuszem Kłusem, Damianem Sewerynem i Bartoszem Romańczukiem. Żaden z nich nie może jednak ćwiczyć z nowym zespołem. - Do końca czerwca mam ważny kontrakt z Zagłębiem Sosnowiec i bez jego zgody nie mogę rozpocząć zajęć w Łodzi - tłumaczył Kłus. W środę kontrakt podpisał 18-letni Golański z Akademii Piłkarskiej ŁKS, aktualny reprezentant Polski juniorów.

Trener ŁKS twierdzi, że chce mieć w kadrze 24 zawodników. Wliczając nieobecnych, potrzebuje więc jeszcze sześciu. Czy będzie wśród nich Paweł Drumlak? - Spotkam się w czwartek z działaczami, aby porozmawiać o nowym kontrakcie - zdradza "Gazecie". Drumlaka chciałby mieć w kadrze trener Pyrdoł. Na nową umowę czeka też Robert Sierant. - Niedawno słyszałem, że zostaję, dogadaliśmy się, dlatego podpis na kontrakcie jest tylko kwestią czasu - mówi pomocnik, który wiosną nie grał z powodu kontuzji.



Ofertę pozostania w ŁKS dostał też Damian Nawrocik. Na razie jednak się waha. Tomasz Wieszczycki negocjuje z kandydatami do gry. Są wśród nich napastnik GKS Katowice Paweł Buśkiewicz oraz stoper Piotr Klepczarek II, który ostatni sezon spędził w Zniczu Pruszków.

ŁKS opuszcza Robert Łakomy, który wczoraj oglądał zajęcia wsparty na kulach. - Nie otrzymałem propozycji przedłużenia kontraktu - oznajmił.

Asystentem Pyrdoła będzie 39-letni Krzysztof Adamowicz, przed laty piłkarz m.in. RKS Radomsko.

Ełkaesiacy będą przygotowywać się do sezonu na własnych obiektach, a w planach mają rozegranie pięciu spotkań kontrolnych. Ich rywalami będą kolejno: Wisła Płock (3.07), Lechia Gdańsk (10.07), Korona Kielce (14.07), Ruch Radzionków (17.07) i GKS Bełchatów (24.07).

Rozmowa z Mariuszem Mowlikiem

Jerzy Walczyk: Zostaje Pan w ŁKS-ie ?

Mariusz Mowlik: Przyszłość wiążę z ŁKS-em. Nie dlatego, że mam ważny jeszcze przez rok kontrakt, ale przede wszystkim dlatego, że zżyłem się z klubem i miastem.

W rundzie wiosennej częściej siedział Pan na trybunie niż występował na boisku...

- Taka była decyzja trenera. Myślę, że pod koniec sezonu udowodniłem, że warto było na mnie stawiać.

Skąd wziął się konflikt Pana z trenerem?

- Chodziło chyba o moją stronę internetową, za prowadzenie której niektórzy mieli do mnie pretensje. To było chyba główne źródło konfliktu. Szkoda, bo zamiast myśleć o wpisach na moim blogu należało skupić się na treningach czy choćby na utrzymaniu dyscypliny w zespole.

Ale brak awansu to nie tylko wina trenera, ale i piłkarzy.

- Stare powiedzenie mówi, że wygrywa i przegrywa cała drużyna. Taka okazja, jaka była w poprzednim sezonie, może się długo nie powtórzyć. Mieliśmy świetny terminarz, bo najgroźniejszych rywali podejmowaliśmy na własnym stadionie. Zabrakło nam sześciu punktów. Myślę, że całe zło wzięło się od obozu w Zakopanem. Tam największym grzechem był brak dyscypliny. Mam nadzieję, że to się już nie powtórzy. Jeżeli będziemy wszyscy zmierzać w tym samym kierunku, awans jest realny.

Sprowadzono już Dariusza Kłusa, który jest defensywnym pomocnikiem. Na tej pozycji grał Pan w rundzie wiosennej. Nie obawia się Pan o miejsce w składzie?

- Nie, bo jestem stoperem, a w drugiej linii występowałem z konieczności. Uważam, że dam radę wywalczyć miejsce w wyjściowej jedenastce, tym bardziej że dobrze rozumiemy się z Adrianem Woźniczką, z którym jesteśmy w stanie stworzyć dobry duet.