Piast Gliwice - ŁKS. Przed szlagierem w pierwszej lidze

Piast Gliwice i ŁKS wiosną jeszcze nie przegrały w lidze. W piątek może to się zmienić, obie drużyny zmierzą się bowiem na stadionie w Wodzisławiu. - Nie mamy wyjścia, musimy wygrać - deklaruje piłkarz z Gliwic, który wcześniej występował też w zespole z al. Unii.
Dorobek obu rywali jest taki sam: gliwiczanie w rundzie rewanżowej wygrali z Odrą Wodzisław 2:0 i bezbramkowo zremisowali z GKS-em Katowice, łodzianie z kolei podzielili się punktami z Pogonią Szczecin (1:1), a tydzień temu pokonali Dolcana Ząbki (1:0).

Trener Andrzej Pyrdoł zapowiada, że na piątkowy mecz z Piastem, który rozegrany zostanie na stadionie Odry (początek o godz. 20.30), jego zespół będzie przygotowany specjalnie. Na czym to polega? - To tajemnica, ale na pewno zaskoczymy rywala - mówi tylko.

Jesienią ełkaesiacy zremisowali u siebie z Piastem 2:2 po bardzo emocjonującym spotkaniu. - Mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie. Z tym że strzelimy o jedną bramkę więcej od przeciwników - zapowiada Pyrdoł.

Rozmowa z Jakubem Biskupem*

Jerzy Walczyk: Czy spotkanie z ŁKS-em, w którym występował pan przed przejściem do Piasta, wywołuje u pana większe emocje?

Jakub Biskup: Mecz z ŁKS-em traktuję jak każdy inny w lidze. Przecież można zdobyć tylko trzy punkty. Nawet gdyby nam nie poszło, do końca sezonu pozostanie jeszcze trochę spotkań, w których będzie można odrobić ewentualne straty. Nie ukrywam jednak, że z przyjemnością zagram przeciwko łódzkiej drużynie.

Ale nie dość, że wystąpi pan przeciwko byłym kolegom, to jeszcze stawka jest wielka, bo ŁKS i Piast walczą o awans do ekstraklasy.

- Jestem świadomy rangi piątkowego spotkania. Uważam, że nie mamy wyjścia, musimy wygrać. Ewentualna porażka sprawi, że będziemy mieć siedem punktów straty do łodzian. Jeżeli z kolei wygramy, sytuacja w górze tabeli się spłaszczy, a tym samym rywalizacja będzie bardzo ciekawa do końca sezonu. Liczę na niezły mecz, bo jestem przekonany, że moi koledzy nie przestraszą się rywala.

Myśląc o szczególnym meczu, miałem na myśli okoliczności pańskiego odejścia z klubu z al. Unii. Do niedawna był pan skonfliktowany z działaczami. ŁKS nie wypłacił panu kilkudziesięciu tysięcy złotych.

- To już historia, bo podpisaliśmy ugodę z prezesem Jakubem Urbanowiczem i dyrektorem sportowym Tomaszem Wieszczyckim. Mój spór należy więc uznać za zakończony. Mam przyrzeczenie, że zadłużenie zostanie spłacone w ratach.

Ełkaesiacy muszą się jednak pana obawiać, bo w tym sezonie ma pan świetne statystyki - osiem zdobytych goli i siedem asyst.

- Miło to usłyszeć, ale mój dorobek mógł być dużo lepszy. Mogę mieć żal do siebie choćby za sytuację w spotkaniu z GKS-em Katowice, kiedy nie trafiłem do niemal pustej bramki. Wówczas statystyki moje i zespołu byłby dużo lepsze. Za nami raptem dwie kolejki, dlatego jestem przekonany, że jeszcze pomogę drużynie w awansie do ekstraklasy.

Kto pana zdaniem jest głównym faworytem pierwszej ligi?

- Nie będę chyba zbyt oryginalny, kiedy postawię na Piasta i ŁKS. Naszym celem jest szybki powrót do ekstraklasy, a łodzianom należy się awans, choćby za krzywdzące decyzje PZPN-u, przez które dwa lata temu spadli. Podbeskidzie raczej nie ma szans.



* Jakub Biskup ma 28 lat. W sezonie 2008/2009 wystąpił w 28 meczach ŁKS-u w ekstraklasie. Po degradacji spowodowanej nieprzyznaniem licencji odszedł do Piasta Gliwice