Piast Gliwice - ŁKS, czyli wydarzenie kolejki w I lidze

Jeśli ŁKS przegra z Piastem, może stracić pozycję lidera, bo drugie w tabeli Podbeskidzie Bielsko-Biała gra ze słabą Niecieczą. Mecz w Wodzisławiu (początek w piątek o godz. 20.30) będzie najważniejszym wydarzeniem 20. kolejki pierwszej ligi.
O dwa miejsca dające awans do ekstraklasy walczą właśnie trzy prowadzące w lidze drużyny. Oczywiście nie można odbierać szans kolejnym w tabeli Flocie Świnoujście i Sandecji Nowy Sącz, ale trudno przypuszczać, by te kluby przeskoczyły faworytów. Dziś dojdzie do pojedynku nr 4 między trzema najmocniejszymi drużynami w pierwszej lidze. Jesienią ŁKS zremisował i z Piastem, i z Podbeskidziem, a drużyna z Gliwic wygrała z zespołem z Bielska-Białej. Po 19. kolejkach ełkaesiacy mają 44 punkty, o dwa wyprzedzają piłkarzy Podbeskidzia i o cztery gliwiczan. W piątek drużyna trenera Andrzeja Pyrdoła może więc uciec Piastowi aż na siedem punktów, ale Piast może się też zbliżyć do ŁKS-u na jeden punkt. Stawka jest więc duża. - I dlatego to dla nas tak ważny mecz - mówi Jakub Biskup, pomocnik zespołu z Gliwic, który w przeszłości występował przy al. Unii. - Musimy wygrać, aby nie stracić kontaktu z liderem i zostać w czołówce.

O meczu na szczycie pamięta Grzegorz Lato, prezes PZPN-u. W czwartek, podczas wizyty na stadionie przy al. Unii, rozmawiał o tym spotkaniu z Bogusławem Wyparłą. Prezes pytał bramkarza ŁKS-u o nastroje w drużynie. - Chcemy tam wygrać i zachować pozycję lidera - zadeklarował Bodzio W. - Po ostatniej wygranej z Dolcanem Ząbki poczuliśmy się mocniejsi, zapomnieliśmy też o nerwowości, jaka towarzyszyła nam w meczu z Pogonią w Szczecinie.

W tej chwili Wyparło to najpewniejszy punkt drużyny, w sześciu ostatnich spotkaniach wpuścił zaledwie cztery gole. - Myślę, że w meczu z Piastem zachowa czyste konto - prorokował Lato.

Trenera Pyrdoła z pewnością cieszy powrót Adriana Woźniczki, który ostatnio pauzował za kartki. Tym bardziej że szkoleniowiec miał prawo narzekać na słabą grę swoich zawodników po lewej stronie obrony. W kadrze na pewno zabraknie za to Marcina Smolińskiego, który co prawda ostatnio był tylko rezerwowym, ale pozostawał bardzo ważnym ogniwem drużyny. Smoliński jest kontuzjowany, a gotowy do gry najwcześniej będzie za tydzień na mecz z Wartą Poznań. - Mam dwa znaki zapytania, jeśli chodzi o wyjściowy skład - mówi Pyrdoł. - Zbyt dużych możliwości zmian nie mam, ale i tak postaram się zaskoczyć czymś rywala.

Przez cały tydzień ełkaesiacy trenowali na trawiastym boisku na Zdrowiu. Ostatnio narzekali bowiem, że rzadko trenują na naturalnych murawach. Sztuczna nawierzchnia - jak twierdzą - weszła im już mocno w nogi. - Nie czujemy piłki - żalił się Marcin Kaczmarek. Teraz jednak już nikt nie narzeka.

Jeśli ŁKS zamierza wygrać w Wodzisławiu (stadion w Gliwicach jest w budowie), to bardzo dużo będzie zależało od formy graczy ofensywnych. Ze skutecznością nie jest jednak najlepiej, bo wiosną drużyna z al. Unii zdobyła ledwie dwa gole - żadnego z nich napastnik. Tymczasem Piast nie stracił w rundzie rewanżowej gola. W całych rozgrywkach rywale pokonali bramkarza z Gliwic ledwie 12 razy. To obok Podbeskidzia najlepszy wynik w lidze.

Jesienią dwa gole wbił Piastowi Marcin Mięciel, który jednak nie strzelił bramki już w pięciu kolejnych meczach, dokładnie od 461 minut. - Ale pamiętajmy, że Marcin w każdym spotkaniu absorbuje obrońców rywali i dzięki temu inni mają więcej miejsca - tłumaczy najlepszego strzelca drużyny trener Pyrdoł (dziewięć goli). Na pewno jednak nie będzie miał nic przeciwko temu, gdy Mięciel sam strzeli w Wodzisławiu i zdecyduje o zwycięstwie ŁKS-u.

Prawdopodobny skład ŁKS: Wyparło - Gieraga, Łabędzki, Klepczarek, Woźniczka - Bykowski, Kłus, Romańczuk - Mięciel.