Tak gra lider pierwszej ligi! Sześć goli piłkarzy ŁKS

Lider pierwszej ligi zaliczył rekordową wygraną w sezonie, ale awansu do ekstraklasy jeszcze nie wywalczył. Z powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej ełkaesiacy mogą cieszyć się już w środę, dzień po swoim kolejnym meczu
Piłkarze z al. Unii wychodzili na boisko w Wodzisławiu, wiedząc już, że trzecia w tabeli Flota Świnoujście wygrała swój mecz z Górnikiem Polkowice i zbliżyła się do ŁKS-u na pięć punktów. - To nas bardzo zmobilizowało. Nie było wyjścia, z Odrą trzeba było wygrać - przyznał Andrzej Pyrdoł, trener drużyny.

Ale początek meczu z zagrożoną spadkiem Odrą nie był dobry dla gości z Łodzi. Już bowiem w 5. min Bogusława Wyparłę strzałem z rzutu karnego pokonał Robert Caha. Wcześniej piłkę ręką odbił Bartosz Romańczuk. Na szczęście stracona bramka nie wybiła ełkaesiaków z rytmu, to był tylko nieszczęśliwy wypadek przy pracy. Nie minęło 10 minut, a ŁKS już prowadził, nie minęło 20 minut, a drużyna z al. Unii miała na koncie aż pięć goli! - Do meczu z Odrą przystąpiliśmy mocno skoncentrowani, bo Flota wygrała w Polkowicach. Dodatkowo stracony gol na początku meczu z rzutu karnego jeszcze podniósł nam adrenalinę - mówił Jakub Kosecki, który swoją bramkę zdobył w 23. min z rzutu karnego.

Bohaterami w drużynie ŁKS-u byli jednak Marcin Mięciel, Marcin Smoliński i wspomniany wcześniej Romańczuk. Ten pierwszy grał jak profesor i - co najważniejsze - był skuteczny. Na gola 36-letni napastnik czekał od 455 minut i w końcu się przełamał. Mięciel lubi boisko w Wodzisławiu, bo wiosną zdobył już tutaj dwa gole w meczu przeciwko Piastowi Gliwice (więcej bramek w tej rundzie nie strzelił). Napastnik ŁKS-u tym razem trafił do bramki rywali trzykrotnie i włączył się do walki o tytuł króla strzelców pierwszej ligi. Do prowadzącego w tej klasyfikacji Charlesa Nwaogu z Floty traci cztery gole, a do końca rozgrywek jeszcze cztery mecze.

Ale Mięciel nie tylko przeciwko Odrze strzelał gole. Był też współautorem bramki Adriana Woźniczki i wypracował rzut karny. Po meczu jeden z piłkarzy z Wodzisławia określił Mięciela jako piłkarza z innej bajki. - Nie uważam, abym czymś specjalnym się wyróżniał - mówił bardzo skromnie napastnik ŁKS-u.

Motorem napędowym drużyny byli Romańczuk i Smoliński. Obaj grali znakomicie. Ten pierwszy kilka razy wręcz ośmieszył rywali, to on przeprowadził akcję, po której Mięciel zdobył pierwszego gola. Z kolei Smoliński nie był w pełni sił, ale zagrał na własną prośbę. To on asystował przy trafieniu Macieja Bykowskiego (to jego drugi gol w drugim kolejnym meczu). Kolegom niewiele ustępował też Kosecki. Po przerwie młody skrzydłowy nie wyszedł już jednak na boisko, bo był bardzo obolały.

Pierwszą połowę ełkaesiacy zakończyli z przewagą czterech goli nad rywalami, więc właściwie mecz był rozstrzygnięty. Wysokie prowadzenie nie było niczym dziwnym, jeśli spojrzeć na dorobek piłkarzy obu drużyn. Gracze pierwszego składu Odry mają na koncie zaledwie 14 występów w ekstraklasie. Wyparło w najwyższej klasie rozgrywkowej zaliczył 350 meczów, Mięciel i Bykowski ponad 200 (ten pierwszy zdobył 62 gole), a kilku zawodników ponad 100. - Współczuję trenerowi Odry. Wygraliśmy naprawdę zasłużenie. Różnica była szalona, bo w ekipie gospodarzy po prostu nie ma takich graczy, jacy są w ŁKS-ie - mówił po meczu trener Pyrdoł.

Do tego gospodarze mieli ogromne problemy z bramkarzami. Maciej Nalepa grał ze złamanym palcem, a jego zmiennik Maciej Musioł to młody chłopak, bez doświadczenia.

Po zmianie stron Mięciel, tym razem po zagraniu Marcina Kaczmarka, zdobył kolejnego gola i zapowiadało się na pogrom Odry, tym bardziej że ełkaesiacy nie schodzili z połowy rywali. Ale chyba nie byliby sobą, gdyby nie doprowadzili do nerwowej końcówki. Najpierw Marcin Figiel strzałem z pierwszej piłki zdobył drugą bramkę dla Odry, a w ostatniej minucie rozmiary porażki zmniejszył Caha, który po faulu Wyprały na Łukaszu Skrobaczuku wykorzystał rzut karny.

Błędy popełnione przy stracie goli to w zasadzie jedyny poważny zarzut do drużyny trenera Pyrdoła. Można mieć też nieco pretensji do... Mięciela, który w końcówce nie wykorzystał dwóch idealnych okazji. - Gdybym strzelał wszystko, to byłbym w Realu Madryt - tłumaczył napastnik ŁKS-u. - Nie jestem Cristiano Ronaldo, tylko Marcin Mięciel.

Wygrana z Odrą nie dała jeszcze drużynie z al. Unii awansu do ekstraklasy, ale możliwe, że wywalczą go w... środę. Już jutro grają bowiem u siebie z GKS-em Katowice (o godz. 20), a pojutrze Flota zmierzy się z Termalicą Nieciecza. Jeśli ŁKS wygra, a Flota straci punkty, to powrót do ekstraklasy łódzkiej drużyny stanie się faktem. - Fajnie będzie się cieszyć w domu - śmieje się Smoliński.

Odra Wodzisław - ŁKS 3:6 (1:5)

Gole: Caha (5., karny, 90., karny), Figiel (79.) - Mięciel (12., 35., 51.), Woźniczka (13.), Bykowski (18.), Kosecki (23., karny).

Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)

Widzów: 800.

Odra: Nalepa (46. Musioł) - Brzozowski, Cybulski Ż, Tanżyna, Caha (Ż) - Sobik, Skrobacz, Jary, Sikorski, Nganbe - Figiel.

ŁKS: Wyparło Ż - Klepczarek, Łabędzki, Mowlik, Woźniczka (64. Adamski) - Kosecki (46. Mączyński), Smoliński (46. Kaczmarek), Kłus, Romańczuk, Bykowski - Mięciel.

Pozostałe wynik i tabela: Warta Poznań - MKS Kluczbork 2:1 (Reiss, Iwanicki - Niziołek), Sandecja Nowy Sącz - GKS Katowice 1:1 (Zbozień - Goncerz), Górnik Polkowice - Flota Świnoujście 1:2 (Piątkowski - Misan, Dylewski), Ruch Radzionków - Dolcan Ząbki 0:1 (Świerblewski), GKP Gorzów - Piast Gliwice 0:3 (walkower), Podbeskidzie Bielsko-Biała - Bogdanka Łęczna 3:1 (Osiński, Sokołowski, Chmiel - Pesir), Kolejarz Stróże - Pogoń Szczecin 0:2 (Pietruszka, Ława), Termalica Nieciecza - KSZO Ostrowiec 3:1 (Cios, Cichos, Kowalski - Cieciura).



1. ŁKS306451-27
2. Podbeskidzie306046-19
3. Flota305647-30
4. Sandecja304943-29
5. Piast304942-25
6. Warta304339-40
7. GKS304143-46
8. Górnik304128-32
9. Ruch304030-28
10. Pogoń303944-38
11. Bogdanka303834-38
12. MKS303332-36
13. Termalica303333-43
14. Odra303229-47
15. Kolejarz303124-39
16. KSZO303024-36
17. Dolcan302723-37
18. GKP302928-50