Sport.pl

Dwa ŁKS-y w ekstraklasie! Piłkarze po koszykarzach

Filip Kenig i Jakub Urbanowicz z pewnością długo będą wspominać maj 2011 roku. Ich drużyny - koszykarska i piłkarska - w imponującym stylu wróciły do ekstraklasy
Pierwsi byli koszykarze ŁKS-u, na których mało kto stawiał. Piłkarze byli faworytami, zwłaszcza po znakomitej rundzie jesiennej. Wiosną jednak nie spisywali się tak, jak oczekiwano. Może wpływ na to miały przygotowania. Przy al. Unii się bowiem nie przelewa, dlatego właściciele klubu oszczędzają, jak mogą. Zespół jako jedyny z pierwszoligowej czołówki nie był na żadnym obozie w kraju, nie mówiąc już o zagranicznych. Kłopoty finansowe sprawiły, że zawodnicy dostawali pensje z opóźnieniem. Przed świętami odmówili nawet wyjścia na trening. Właściciele tłumaczyli, że robią, co mogą, ale są osamotnieni. Mimo obietnic tylko jedna osoba - Jarosław Turek - im pomaga. - Więcej oszczędności włożyliśmy w klub, niż mamy na kontach - tłumaczyli w wywiadzie dla "Gazety".

Urbanowicz i Kenig podkreślali rolę departamentu sportowego klubu. Tomasz Wieszczycki i Tomasz Kłos, legendy ŁKS-u, mimo ograniczonych możliwości zbudowali drużynę bardzo silną. - I bardzo tanią - twierdzą właściciele klubu. 36-letni Marcin Mięciel strzelał gola za golem. Starszy od niego Bogusław Wyparło bronił jak za najlepszych lat. Obroną kierował Michał Łabędzki, kolejny ełkaesiak, który po latach wrócił do zespołu, w którym się wychował. W pomocy niechciany w Legii Marcin Smoliński i wypożyczony z Wisły Kraków Krzysztof Mączyński nie mieli sobie równych w lidze, ale furorę zrobił najmniej znany Jakub Kosecki. Młody pomocnik spisywał się kapitalnie, o czym można się było przekonać choćby we wtorek, kiedy dwukrotnie pokonał bramkarza GKS-u Katowice.

A przecież w 2009 roku ŁKS był bliski likwidacji. By ratować piłkarską drużynę, władze miasta utworzyły sportową spółkę. Wtedy jednak nie mogły jej utrzymywać, dlatego sprzedały ją firmie Tilia, której właścicielem jest właśnie Kenig. Wydawało się wówczas, że po degradacji za brak licencji ełkaesiacy szybko wrócą do ekstraklasy. Przegrali jednak rywalizację z Widzewem i Górnikiem Zabrze.

Jak już pisaliśmy, przed obecnym sezonem drużyna została radykalnie zmieniona. Podziękowano kilku piłkarzom, którzy niezbyt sportowo się prowadzili. Właściciele zaryzykowali, stawiając na Andrzeja Pyrdoła, trenera bardzo doświadczonego i odnoszącego sukcesy, ale jako asystent Franciszka Smudy czy Ryszarda Polaka. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Imponujący spokojem szkoleniowiec dogadał się z piłkarzami, czego efektem były świetne wyniki. Pyrdoł w wieku 66 lat wreszcie osiągnął samodzielny sukces.

Do końca rozgrywek zostały jeszcze trzy kolejki, ale ełkaesiakom już nikt nie odbierze awansu. Trzecia w tabeli Flota Świnoujście traci do nich aż 10 punktów. Zespół z al. Unii we wtorek rozbił na swoim stadionie GKS Katowice 3:0. Do szczęścia brakowało im jednej wygranej albo straty punktów przez Flotę, która wczoraj grała u siebie z Termalicą Nieciecza. Była zdecydowanym faworytem, ale trenerzy, piłkarze, kibice i szefowie klubu z niecierpliwością czekali na wynik ze Świnoujścia. A tam działy się cuda.

Nieciecza strzeliła gola w pierwszej połowie i prowadzenie utrzymywała aż do 89. minuty. Wtedy gospodarze wyrównali, co nic nie zmieniało w sytuacji ŁKS-u, który mógł się cieszyć z awansu. Jednak w 94. minucie Flota zdobyła drugiego gola. - I musieliśmy zmieniać informację na naszej stronie internetowej - opowiadał Urbanowicz. - Byłem przekonany, że awansujemy, ale szkoda mi było, że jeszcze nie teraz.

Wtedy stało się coś nieprawdopodobnego - beniaminek z Niecieczy rzucił się do ataku i w 95. minucie wyrównał. To oznaczało, że w ŁKS-ie można było otwierać szampana. Bo nawet porażki z Sandecją Nowy Sącz, KSZO Ostrowiec czy Flotą nie będą już mieć znaczenia. Pyrdoł śledził mecz Floty w internecie. - Ostatnia minuta omal nie przyprawiła mnie o zawał serca - opowiadał. - Wszystko skończyło się jednak szczęśliwie. Ale chciałem zaznaczyć, że dla nas sezon jeszcze trwa. Chcemy zdobyć komplet punktów.

W tym sezonie jego zespół przegrał zaledwie dwa spotkania (jesienią z Wartą Poznań i w rundzie rewanżowej z Ruchem Radzionków). - To były dwa najcięższe dni w ciągu sezonu - wspomina Pyrdoł. - Byliśmy wtedy mocno krytykowani, ale wierzyłem w awans. Mam nadzieję, że wszystkim nieprzychylnym nam osobom zamknęliśmy usta - dodaje szkoleniowiec.

Na pełną radość z awansu trzeba jednak poczekać. Po pierwsze - tylko trzech zawodników ma ważne kontrakty. - Chciałbym, aby pozostała w naszym zespole jak największa grupa zawodników, którzy wywalczyli awans - zdradza Pyrdoł. Mięciel, który szybko został liderem drużyny, podkreśla bardzo dobrą atmosferę, jaka wytworzyła się w klubie. Podkreśla, że najchętniej pozostałby w Łodzi na kolejny sezon. Tym bardziej że do ŁKS-u chce wrócić jego wychowanek Marek Saganowski.

Trudniejsze od zbudowania drużyny może być uzyskanie licencji. Przeszkodą jest fatalny stan stadionu. Władze miasta, które są właścicielem obiektu, obiecały najszybciej, jak się da, przystosować go do potrzeb ekstraklasy. - Część prac jest już wykonana, część rozpoczęta, dlatego do połowy czerwca powinniśmy zakończyć większość robót - mówi Krzysztof Malicki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Przypomnijmy, że prezydent Hanna Zdanowska niedawno obiecała, że wkrótce rozpocznie się budowa nowego stadionu.

- Z powodu licencji prawdziwe świętowanie na miarę naszego sukcesu trzeba będzie odłożyć. W czwartek wracamy do papierów - zapowiada prezes Urbanowicz. - Jestem przekonany, że nam się uda i zagramy w ekstraklasie.

Ostatni mecz w sezonie - 11 czerwca z Flotą - ma być świętem wszystkich ełkaesiaków. Jarosław Paradowski, rzecznik prasowy klubu, mówi: - Po spotkaniu spotkamy się na wielkim festynie. Będą występy, sztuczne ognie i świętowanie awansu do białego rana.

POZOSTAŁE WYNIKI I TABELA I LIGI

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Sandecja Nowy Sącz 2:0 (Dancik, Patejuk); Bogdanka Łęczna - MKS Kluczbork 2:0 (Nowak, Pesir); Warta Poznań - GKP Gorzów 3:0 (walkower); Piast Gliwice - Ruch Radzionków 0:1 (Michał Mak); Dolcan Ząbki - Kolejarz Stróże 0:0; Pogoń Szczecin - Górnik Polkowice 4:2 (Akahoshi 2, Wólkiewicz, Frączczak - Bancewicz, Tumicz); Flota Świnoujście - Termalica Nieciecza 2:2 (Misan, Mazurkiewicz - Cios 2); KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Odra Wodzisław 4:0 (Stachurski, Pavlović, Wolański, Bzdęga); ŁKS - GKS Katowice 3:0 (Kosecki 2, Kłus).

1. ŁKS316754-27
2. Podbeskidzie316348-19
3. Flota315749-32
4. Sandecja314943-31
5. Piast314942-26
6. Warta314642-40
7. Ruch314331-28
8. Pogoń314248-40
9. GKS314143-49
10. Bogdanka314136-38
11. Górnik314130-36
12. Termalika313435-45
13. MKS313332-38
14. KSZO313328-36
15. Kolejarz313224-39
16. Odra313229-51
17. Dolcan312823-37
18. GKP312928-53
Podbeskidzie Bielsko-Biała zapewniło sobie po raz pierwszy w historii awans do ekstraklasy. Bielszczanie na trzy kolejki przed końcem rozgrywek mają sześć punktów przewagi nad trzecią Flotą, ale dostaną jeszcze trzy punkty za spotkanie z wycofanym GKP Gorzów, a także lepszy bilans bezpośrednich meczów z Flotą.

Więcej o: