Sport.pl

Sposób ŁKS na awans: Umiejętności , a nie nazwiska

- Rok temu żaden zawodnik nie miał ważnej umowy, a udało się nie tylko skompletować dobry skład, ale też w dobrym stylu awansować do ekstraklasy - mówi legenda ŁKS-u
Jerzy Walczyk: Trzy kolejki przed końcem sezonu świętujecie już awans do ekstraklasy. Szybko...

Tomasz Wieszczycki: Nie interesowało mnie, czy to będą trzy, czy pięć kolejek, czy zapewnimy sobie awans w ostatniej. Ucieszyłem się z tego, że nie czekamy już nerwowo na mecz z Flotą Świnoujście.

Ostatnie mecze będę okazją do weryfikacji kadry?

- Dobre pytanie... Myślę, że mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby każdemu wystawić ocenę. Mam dobre rozeznanie, dlatego należy się spodziewać, że w tych spotkaniach pojawią się na boisku piłkarze, którzy będą chcieli jeszcze coś udowodnić. Celem wciąż jednak będzie walka o pierwsze miejsce.

Awans to już zamknięta historia. Teraz czeka was walka o licencję. Kto wie, czy nie trudniejsza.

- Do tej pory złożyliśmy wniosek na grę w I lidze. Według mojej wiedzy byt przygotowany perfekcyjnie i nie otrzymaliśmy żadnych sygnałów, aby dokumentacja była niepełna. Będziemy starać się uzupełnić wniosek na występy w ekstraklasie. Mam nadzieje, że bez braków formalnych, chociaż wymagania bardzo się różnią od pierwszoligowych. Podchodzimy do sprawy licencji profesjonalnie. Pomagają nam ludzie z departamentów prawnych, finansowych, dlatego poza stadionem, który wymaga kapitalnego remontu, nie widzę przeszkód, abyśmy nie otrzymali licencji na ekstraklasę.

Przewodniczący Komisji Licencyjnej I ligi Jan Popiołek jest innego zdanie. Uważa, że wniosek ŁKS-u posiada braki.

- Staram się bardzo dokładnie czytać podręcznik licencyjny, dlatego uważam, że wszystkie dokumenty, których wymaga PZPN, zostały dostarczone. Może być sytuacja, że komisja zażąda wyjaśnień i będzie trzeba je złożyć. Stąd mogą się brać nieporozumienia. Oficjalnie nie dostaliśmy żadnego zawiadomienia z Komisji Licencyjnej, że nasz wniosek jest nieścisły. Domyślam się, że będzie go już rozpatrywać Komisja do spraw Ekstraklasy.

W środę stwierdził pan w telewizji, że ekstraklasy powinna liczyć co najwyżej 12 drużyn, bo tyle mamy w Polsce dobrych stadionów. ŁKS takiego nie ma.

- Wszyscy wiemy, w jakim stanie technicznym jest stadion przy al. Unii. Zdaję sobie sprawę, że mimo remontów może nie zostać dopuszczony do rozgrywania spotkań w ekstraklasie. Wcześniej nikt nie pomyślał, że miastu będzie potrzebny nowoczesny stadion. Coraz głośniej słychać jednak, że stary obiekt zostanie wyburzony, a na jego miejscu powstanie nowoczesny, na 15-18 tysięcy miejsc. Na całym świecie 99 procent stadionów budują samorządy. To one powinny zapewnić ludziom odpowiedni standard oglądania imprez sportowych. W Łodzi pominięto dyscyplinę taką jak piłka nożna, dlatego zostaliśmy daleko w tyle za Warszawą, Gdańskiem, Wrocławiem czy Krakowem.

Nowy stadion powstanie najwcześniej za dwa lata. Gdzie ŁKS będzie grał w tym czasie?

- Wskażemy stadion zastępczy. W tej chwili prowadzimy rozmowy w tej sprawie. Nic więcej nie mogę powiedzieć.

Załóżmy, że ŁKS dostanie licencję, będzie mieć stadion. A co z piłkarzami? Zaledwie trzech ma ważne kontrakty na nowy sezon.

- Pamięta pan jaka była sytuacja rok temu? Żaden zawodnik nie miał ważnej umowy, a udało się nie tylko skompletować dobry skład, ale też w dobrym stylu awansować do ekstraklasy. Z kadry pierwszego zespołu kontrakty kończą się dziewięciu zawodnikom. Pięciu z nich wyraziło już chęć pozostania w ŁKS-ie, rozmowy z czterema zostawiłem sobie na później, bo mam teraz mnóstwo obowiązków związanych z otrzymaniem licencji.

Kibiców ciekawi, czy w zespole pojawią się gracze o głośnych nazwiskach?

- Nie należymy do krezusów finansowych, ale może się to wkrótce zmienić. Przy doborze piłkarzy nie kieruję się jednak nazwiskami, ale umiejętnościami. Cieszę się, że swoją wiedzę teoretyczną przełożyłem na działania praktyczne. Nie zawsze głośne nazwiska stanową o sile zespołu, choć przyciągają sponsorów i kibiców. Dla mnie znaczenie mają umiejętności i forma. Szukamy zawodników, którzy zapewnią nam utrzymanie. Zdaję sobie sprawę, że od razu nie będziemy walczyć o medale czy Ligę Europejską. Mogę zdradzić, że jestem w kontakcie z Markiem Saganowskim. Zostały nam do ustalenia kwestie techniczne i mam nadzieję, że Marek nie zmieni danego mi słowa i wróci do ŁKS-u.

A co będzie z Mięcielem, Smolińskim i Koseckim?

- Zależy mi na wszystkich piłkarzach, którzy w trudnych chwilach pomogli klubowi. Jestem po rozmowach z Mięcielem, obaj chcemy, aby został. Nie było nas stać, aby wykupić Koseckiego. Teraz nie wiem, czy wystarczy nam sił, by go zatrzymać. Uważam jednak, że dla rozwoju Kuby ŁKS to idealny klub. Poza tym szukam jednak piłkarzy na każdą pozycję.

Lato zapowiada się więc gorące.

- Mimo to wybieram się na wakacje. Niedawno byłem w Egipcie, a mimo to non stop rozmawialiśmy z Tomkiem Kłosem. Myśli pan, że dopiero teraz zaczynamy budować zespół? Już prowadzimy zaawansowane rozmowy z kilkoma zawodnikami, a przecież czas mamy do końca sierpnia, kiedy kończy się okienko transferowe.

Udawało się awansować bez zgrupowań. Ale czy bez odpowiednich przygotowań uda się utrzymać ekstraklasie?

- Czasami można łamać stereotypy, co nam się udało. Postaramy się zapewnić drużynie lepsze warunki niż w pierwszej lidze. W ekstraklasie nakłady muszą być zdecydowanie większe. Myślę, że budżet powinien wzrosnąć przynajmniej o 30 procent, czyli w naszym przypadku powyżej dziesięciu milionów. Najważniejsze to złapać płynność finansową. Nie ukrywamy, że mamy jeszcze zobowiązania, ale chcemy, by klub normalnie funkcjonował.

Rok temu mówił pan, że celem ŁKS-u jest awans. A teraz?

- Chciałbym, abyśmy w ekstraklasie zaaklimatyzowali się na dłużej.

* Tomasz Wieszczycki jest doradcą zarządu ŁKS-u do spraw sportowych. Jest wychowankiem klubu z al. Unii, w 1998 roku zdobył z nim mistrzostwo Polski

Więcej o: