Sport.pl

Beniaminek ekstraklasy pisze skargę do PZPN. Uwaga, sędzia bluzga!

Skandalem zakończył się mecz I ligi między Sandecją Nowy Sącz a ŁKS Łódź. Z powodu... sędziego Marka Karkuta, który przez całe spotkanie wulgarnie obrażał piłkarzy.
Afera wybuchła już po meczu (było 2:2) na konferencji prasowej. - Zachowanie arbitra wobec moich zawodników było nad wyraz niestosowne - wypalił trener ŁKS Andrzej Pyrdoł. I odesłał po szczegóły do zawodników.

Piłkarze lidera nie ukrywali swojego oburzenia i solidarnie twierdzili, że sędzia Karkut używał wobec nich słów wulgarnych. - Wyzywał nas między innymi od ch..., skur..., kur... Nie zostawimy tak tej sprawy, napiszemy skargę do PZPN - zapowiada jeden z łodzian.

Inny ełkaesiak nie ukrywa, że czuje się upokorzony i wprost stłamszony przez arbitra, który przy każdej sposobności starał się udowodnić, że to on rządzi na boisku. - Ty jeb... konusie. To najłagodniejsze określenie, jakim do mnie się zwracał. A przecież jest po to, by gwizdać, a nie opieprzać w wulgarny sposób - ujawnił.

Po meczu sędziowie natychmiast schowali się w szatni. Towarzyszył im obserwator. Jeden z arbitrów wrzeszczał zza drzwi do dziennikarzy na całe gardło: - Panowie, jesteście pijani. Proszę odejść, bo wezwiemy policję!

Życzenie szybko zostało spełnione i w budynku klubowym pojawił się trzyosobowy patrol policyjny. Widząc funkcjonariuszy, obserwator szybko opuścił budynek. - Ja nic nie mówiłem, ja nic nie mówiłem - powtarzał tylko i od razu wyjechał ze stadionu. Sędziowie dalej barykadowali się w pokoju.

- Sprawdzenie alkomatem było możliwe, ale tylko w czasie meczu - tłumaczył dowódca patrolu. - Jeżeli mielibyśmy to robić po meczu, najpierw należy złożyć formalny wniosek w komisariacie.

Delegatem PZPN na mecz był członek zarządu związku Edward Potok. Jeszcze przed przyjazdem policji uciekł ze stadionu.

Więcej o: