To żadna przyjemność jechać daleko na sparing

Rozmowa z Andrzejem Pyrdołem, trenerem ŁKS-u
Jerzy Walczyk: Jak ocenia pan pierwszy etap przygotowań do sezonu?

Andrzej Pyrdoł: Myślę, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Nie tylko pracowaliśmy nad siłą, wytrzymałością, ale udało nam się wspólnie z moimi asystentami stworzyć naprawdę świetnie rozumiejący się kolektyw. Proszę pamiętać, że zakończyliśmy sezon dwa tygodnie później niż ekstraklasa, dlatego na razie jesteśmy w nieco innym miejscu przygotowań niż pozostali uczestnicy rozgrywek ekstraklasy.

Teraz przed drużyną już przyjemniejsza część przygotowań, bo gry kontrolne.

- Najbliższe dni będą dość trudne, bo czeka nas seria trudnych sparingów, których zadaniem będzie wykrystalizowanie się podstawowej jedenastki. Mogę tylko żałować, że wszystkie mecze sparingowe rozegramy daleko od Łodzi, ale trudno w tym okresie znaleźć wolne i w miarę dobre boisko. Proszę wierzyć, że to żadna przyjemność jechać autokarem cały dzień, aby zagrać 90 minut i tego samego dnia wrócić do domu.

W środę przegraliście z GKS-em Bełchatów, ale przez 70 minut byliście zespołem lepszym.

- Miło słyszeć taką opinię, ale na mecz składają się dwie połowy. Pierwszą wygraliśmy, ale w drugiej daliśmy sobie frajersko strzelić trzy gole. Nie szukam taniego usprawiedliwienia, że po przerwie zagraliśmy rezerwowym składem, bo wśród rywali także nie brakowało dublerów. Mam ogromne pretensje do swoich zawodników, że nie potrafili utrzymać przewagi. W ostatnim fragmencie meczu zabrało nam trochę szczęścia, ale generalnie z gry zespołu byłem zadowolony. Jako sztab szkoleniowy mamy teraz nad czym myśleć, aby nie dochodziło do takich wpadek w lidze.

Jak wypadli nowi gracze?

- Myślę, że do żadnego z nich nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Wszyscy pokazali, że potrafią grać w piłkę i będą nie tylko uzupełnieniem, ale także wzmocnieniem drużyny. Marek Saganowski szybko stał się liderem, Radek Pruchnik, Tomek Nowak i Czarek Stefańczyk zagrali bardzo poprawnie. Szczególnie podobała mi się gra Pruchnika, który zaskoczył mnie doskonałym przeglądem sytuacji na boisku.

Czy to już koniec wzmocnień?

- W kadrze mamy 13 czy 14 zawodników, którzy bez obaw mogą zagrać w ekstraklasie. Tomek Kłos cały czas szuka jednak nowych graczy.

Piętą achillesową zespołu może być brak wartościowego zmiennika dla Bogusława Wyparły.

- Odpowiem przewrotnie: "Bodzio" im starszy, tym lepszy. Nie da się jednak ukryć, że potrzebujemy bramkarza, ale to bardziej pytanie do Tomka Kłosa niż do mnie.

Kto oprócz Pruchnika najbardziej pana zaskoczył?

- Myślę, że takim zawodnikiem był Marcin Adamski, który bardzo poprawnie spisał się w duecie z Michałem Łabędzkim. Miło było patrzeć na ich grę.

W sobotę ŁKS rozegra dwa mecze kontrolne z Koroną. W jakich składach zagracie?

- Planujemy, aby w pierwszym o godz. 14 przede wszystkim wystąpili piłkarze testowani, a w drugim o godz. 17 zagrali zawodnicy mający już podpisane kontrakty. Po prostu chcemy jak najszybciej zgrywać zespół.