Sport.pl

Czy trener Widzewa wybaczył piłkarzowi lot do Tunezji?

Dlaczego zamiast leczyć kontuzję w Polsce i być blisko drużyny Souhail Ben Radhia poleciał do Tunezji? Tym bardziej że nie zgadzał się na to trener Radosław Mroczkowski...
Tunezyjski obrońca to z całą pewnością piłkarz o bardzo dużym potencjale, niestety, także podatny na kontuzje. Kolejnego urazu w czasie gry w Widzewie Ben Radhia doznał podczas letniego okresu przygotowawczego - w sparingu z Sandecją Nowy Sącz skręcił staw skokowy i podkręcił staw kolanowy.

Od tamtej pory się leczył i rehabilitował i nie zagrał w pierwszych meczach nowego sezonu z Wisłą Kraków i Górnikiem Zabrze. Treningi z drużyną rozpoczął pod koniec ubiegłego tygodnia. - Oczywiście ma zaległości związane z tym, iż nie przepracował pełnego okresu przygotowawczego. Rozpisaliśmy mu zajęcia, które sprawią, że wkrótce wróci do optymalnej formy. Będzie ćwiczył z drużyną i indywidualnie. Spodziewamy się, że Ben będzie gotowy najprawdopodobniej na mecz z Polonią Warszawa [20 sierpnia - przyp. red.] - mówi trener Mroczkowski.

W powrocie do pełnej sprawności i formy Ben Radhii na pewno nie pomaga to, że jest praktykującym muzułmaninem i od 1 sierpnia obchodzi ramadan. Oznacza to, że nie może jeść i pić od świtu do zmroku. Mroczkowski: - Rozmawiałem z zawodnikiem na ten temat. Ustaliliśmy, jak w tym okresie będą wyglądały jego treningi. Mam nadzieję, że uda się jak najszybciej wprowadzić go do gry.

Trener Widzewa z pewnością bardzo liczy na powrót do gry Tunezyjczyka, bo bardzo potrzebuje bocznych obrońców. W tej chwili kontuzjowany jest lewonożny Dudu i na boisku zastępować musi go Łukasz Broź, który najlepiej czuje się jednak na prawej flance. W meczu z Górnikiem miejsce kapitana Widzewa musiał zająć tam pomocnik Adrian Budka. Gdyby zdrowy był Ben Radhia problem byłby rozwiązany.

Tylko czy trener drużyny z al. Piłsudskiego nie jest obrażony na piłkarza? Jak wiadomo nieoficjalnie Mroczkowski zdenerwował się na Ben Radhię, że ten, zamiast leczyć się w Łodzi i być blisko drużyny, wyjechał do rodzinnego kraju. Mroczkowski był temu przeciwny, ale Ben Radhia dostał zgodę na wyjazd od szefów klubu. Trener w części to potwierdza. - Po rozmowie z Benem, w momencie, gdy ustaliliśmy dokładnie, jak będzie przechodził rehabilitację, ostatecznie zdecydowałem, że może jechać, choć rzeczywiście wcześniej byłem temu wyjazdowi przeciwny - przyznaje Mroczkowski.

- Takie wyjazdy piłkarzy zdarzają się stosunkowo często. Po prostu zawodnicy mają swoich lekarzy, do których mają pełne zaufanie i dlatego dostają zgodę klubu na leczenie u nich - mówi jeden z polskich szkoleniowców. - Oczywiście osobną kwestią jest to, czy na taki wyjazd zgadza się trener.

Wygląda jednak na to, że Mroczkowski już wybaczył... - Pierwszą fazę rehabilitacji Ben odbył w Polsce, a kolejną w Tunezji. Otrzymał specjalną rozpiskę z harmonogramem zajęć, tak by po powrocie mógł wrócić do zajęć - opowiada trener widzewiaków i dodaje: - Jego wyjazd spowodowany był również względami rodzinnymi. W tym okresie nie było przeciwwskazań do tego, by mógł wyjechać, być blisko rodziny i się rehabilitować. To nawet czasami pomaga szybciej dojść do pełnej dyspozycji.

Mroczkowski zapewnia też, że podczas pobytu w domu Ben Radhia interesował się tym, co dzieje się w zespole. - Dzwonił do mnie kilka razy w tygodniu i pytał o sytuację w drużynie przed meczami ligowymi - mówi.

Więcej o: