Sport.pl

T-Mobile Ekstraklasa. Prince, nowy książę Widzewa

Niedoświadczony Nigeryjczyk, który jeszcze półtora miesiąca temu był przymierzany do drużyny Młodej Ekstraklasy, dziś przebojem wdziera się do dorosłej piłki. Princewill Okachi udowadnia, że talent można znaleźć wszędzie. Nawet w drugiej lidze maltańskiej.
Niecałych dwóch minut potrzebował, by przesądzić o wygranej Widzewa z Polonią Warszawa. 20-latek z Nigerii, który na boisku pojawił się od początku drugiej połowy, uznanie kibiców i ekspertów zyskał jednak nie tylko dzięki sobotniemu trafieniu. Bo potrafi znacznie więcej. - Cechuje go spora wszechstronność - wychwala swojego nowego zawodnika Radosław Mroczkowski, trener Widzewa.

W klubie zachwalają młodego Nigeryjczyka za szybkość, dynamikę, dobry drybling czy zmysł strzelecki, ale także za wizję gry i kreatywność. Wszyscy podkreślają, że jak na swój młody wiek jest bardzo dobrze poukładany taktycznie.

Okachi - na koszulce ma "Prince'a" - nie był sprowadzany do Łodzi z planem, by zastąpił Darvydasa Šernasa (latem najskuteczniejszy napastnik łodzian odszedł do Zagłębia Lubin). Do pierwszej drużyny trafił trochę przypadkowo. Na testy przyjechał, ale... do drużyny Młodej Ekstraklasy Widzewa. - Byłem trochę zdziwiony i na początku mi się to nie podobało. W klubie usłyszałem jednak, że trenerzy nie znają jeszcze dobrze moich umiejętności ani też nie jestem na tyle sławny, bym od razu dołączył do podstawowego zespołu - tłumaczył Okachi w niedawnej rozmowie z "Gazetą".

Z młodymi kolegami 20-latek długo nie potrenował. Trenerzy bardzo szybko uznali, że jest zbyt dobrym piłkarzem. Na obozie pierwszej drużyny uznanie zyskał w równie ekspresowym tempie. Gdy oprócz bardzo dobrej postawy na treningach Okachi zdobył po bramce w sparingach z Podbeskidziem i Koroną w Widzewie przekonali się, że takiego talentu z rąk wypuścić nie mogą.

Nigeryjczyk trafił na al. Piłsudskiego z drugiej ligi maltańskiej. Strzelał tam bramki dla Dinglie Swallows. Wcześniej gry w piłkę uczył się w szkółce duńskiego Vejle BK.

Sprawdź 10 największych hitów transferowych lata »




Więcej o: