Puchar Polski. Widzew znów gra z Legią. Wreszcie zagrają nowi

Kibice łódzkiej drużyny nie mieli wielu okazji, by dowiedzieć się co potrafią sprowadzeni latem piłkarze. W środę będą mieli okazję się o tym przekonać
Trener Widzewa ostro o kibicach, a raczej kibolach...

Princewella Okachiego kibice już zdążyli poznać. Nigeryjczyk zagrał w 10 meczach, zdobył nawet gola. Dwaj pozostali piłkarze, którzy dołączyli do łódzkiej drużyny w ostatnim oknie transferowym, wielu okazji do gry nie mieli.

Hachem Abbes długo załatwiał w Tunezji formalności związane z podjęciem pracy w Polsce, a gdy już do Łodzi dotarł długo nadrabiał treningowe zaległości. W tym sezonie zagrał tylko w jednym meczu ekstraklasy (32 minuty przeciwko Ruchowi Chorzów) i jednym Pucharu Polski (90 minut z OKS 1945 Olsztyn). Teraz ma wystąpić w środowym spotkaniu z Legią Warszawa (godz. 18.30). Abbes zastąpi pauzującego za kartki Brazylijczyka Dudu. - Nie ma co ukrywać - to szans dla Abbesa - mówi trener Radosław Mroczkowski. - Będzie miał okazję pokazać się na swojej nominalnej pozycji. Myślę, że jest na tyle przygotowany, że może wystąpić od pierwszej do ostatniej minuty.

Bardzo dużą szansę na swój drugi występ w Widzewie ma też Igor Alves. Brazylijczyk zagrał tylko trzy kwadranse w ligowym meczu z PGE GKS Bełchatów. Doznał w nim kontuzji i dopiero niedawno doszedł do pełnej sprawności, a później nadrobił - chociaż pewnie nie wszystkie - zaległości treningowe. - Alves też najprawdopodobniej dostanie szansę. Nie wiem, jak długo będzie na boisku, ale na pewno jest zdrowy - zapewnia trener Widzewa.

Z kotami niczego się nie upoluje, czyli Jose Mourinho o sytuacji w Widzewie