Trener Jagiellonii Czesław Michniewicz: Nie chcę być tym, który będzie rozkradał Widzew. Ale...

- Nie ukrywam, że w Widzewie jest wielu piłkarzy, z którymi chciałbym jeszcze pracować. Ale nie chciałbym też doprowadzać do rozbiórki Widzewa, który jest w trudnej sytuacji - mówi Czesław Michniewicz.
POLECAMY! Widzew straci Nikę Dzalamidze? Legia i Jagiellonia czekają

Przez ostatnie dni pojawiło się wiele informacji o możliwym przejściu do Jagiellonii piłkarzy Widzewa: Niki Dzalamidze, Sebastiana Madery i Dudu. Obecnym szkoleniowcem klubu z Białegostoku jest Czesław Michniewicz, który całą trójkę zna bardzo dobrze z poprzedniego sezonu, gdy był trenerem Widzewa.

W magazynie piłkarskim T-Mobile Ekstraklasy Michniewicz przyznał, że w klubie z al. Piłsudskiego piłkarzy, z którymi chciałby jeszcze współpracować nie brakuje. - Nie ukrywam, że w Widzewie jest wielu piłkarzy, z którymi chciałbym jeszcze pracować, bo uważam, że ta praca układała nam się bardzo dobrze. Ale nie chciałbym też doprowadzać do rozbiórki Widzewa. Jego sytuacja jest bardzo trudna, ma problemy finansowe, nieuregulowane zaległości z piłkarzami i trenerami. Nie tylko tymi, którzy teraz pracują, ale tymi, którzy wcześniej pracowali - komentował Michniewicz.

Jak duże są to zaległości? - Na pewno dla właściciela klubu, który jest uważany za jednego z najbogatszych Polaków, są to drobne, które nosi z tyłu w lewej kieszeni. Dla mnie i dla moich asystentów jest to kwota znacząca - odpowiada obecny szkoleniowiec Jagiellonii, który jeszcze raz odniósł się do ewentualnych transferów na linii Białystok - Łódź. - W pierwszej kolejności chciałbym poszukać zawodników do Jagiellonii w innych klubach, bo nie chcę być tym, który będzie rozkradał Widzew. Ale jeśli Widzew wystawi zawodników na sprzedaż, to nie wykluczone, że my również staniemy do przetargu.

Całą rozmowę z Czesławem Michniewiczem można przesłuchać tutaj.



Z kotami niczego się nie upoluje, czyli Jose Mourinho o sytuacji w Widzewie