Były piłkarz o Widzewie: Ma solidną defensywę i bramkarza, ale brakuje mu jakości z przodu

- Uważam, że Widzew nie powinien mieć problemów z utrzymaniem się w ekstraklasie. To drużyna na środek sezonu - uważa Radosław Michalski, były piłkarz klubu z al. Piłsudskiego.
Michalski mieszka w Trójmieście, dlatego ostatnie spotkanie z Lechią oglądał na żywo z trybun PGE Areny. - Mecz stał na bardzo słabym poziomie - mówi. - Gdyby Widzew przyjechał do Gdańska wygrać, to mam wrażenie, że udałoby mu się to. Zadowolił się jednak remisem, zwłaszcza po przerwie. Szkoda, że nie wykorzystał kilka kontr, w których miał przewagę liczebną. Gdyby raz czy dwa lepiej podali, mogli stworzyć sobie dobre okazje. Raz chyba wychodzili pięciu na trzech, lecz zmarnowali okazję. W meczu z Lechią brakowało mi piłkarza, który w drugiej linii pograłby do przodu. Kogoś takiego do Panki. Mroziński to młody zawodnik, dlatego skoncentrował się na defensywie. Dobrze odbierał piłki, ale im dalej do przodu, tym było gorzej. Widać, że Widzewowi brakuje z przodu jakości, stąd problemy ze zdobywaniem goli. Grzelczak czy Oziębała są nieprzewidywalni. Gdy im idzie, są bardzo groźni, ale to zdarza się rzadko. Zagubił się gdzieś Dzalamidze. Moim zdaniem w trudnej sytuacji finansowej klubu wydawanie na niego 300 tys. euro było bardzo ryzykowne. W polskich warunkach to jest bardzo dużo pieniędzy. Tymczasem nie ma pewności, czy Dzalamidze stanie się wybitnym piłkarze. Podobała mi się solidnie grająca obrona Widzewa i niezły bramkarz. Duże wrażenie zrobił na mnie Abbes. To mocny zawodnik, idący pewnie na każdą piłkę. Jest dobry taktycznie, co pokazał asekurując kolegów. Ten zespół nie powinien mieć problemów z utrzymaniem się w ekstraklasie. Na nic więcej niż środek tabeli w tym składzie go nie stać.

a href="https://www.sport.pl/sport-lodz/1,117110,10568946,Widzew_straci_najwieksza_gwiazde__Jest_za_droga_i.html">Widzew straci swoją gwiazdę. Jest zbyt droga i zbyt kapryśna. Ale już są chętni!