Kibol Widzewa w areszcie: Pieniądze z 1 proc. podatku na narkotyki

Piotr O., prezes stowarzyszenia Fanatycy Widzewa, trafił do aresztu. Okazało się, że był mózgiem grupy zajmującej się rozprowadzaniem narkotyków wśród kibiców.
Jesteś kibicem i jesteś z Łodzi? Musisz zostać fanem Facebooka Łódź - Sport.pl »

W styczniu tego roku pod Poddębicami doszło do bitwy chuliganów Widzewa i ŁKS-u. Wzięło w niej udział ponad 150 osób. Szalikowiec Widzewa został pobity na śmierć. Sekcja zwłok wykazała, że dostał cios w głowę, stracił przytomność i udusił się własną krwią.

Od tamtej pory policjanci zatrzymali 50 osób. Jako jeden z pierwszych przed oblicze prokuratora trafił Piotr O., prezes stowarzyszenia Fanatycy Widzewa. Usłyszał zarzuty udziału w bójce ze skutkiem śmiertelnym.

- Piotr O. był na miejscu bijatyki. Śledztwo trwa. W tej chwili z kilkudziesięciu przedmiotów znalezionych na miejscu bitwy pobierany jest materiał do badań DNA. Chodzi o kastety, ochraniacze na zęby i bandaże do owijania dłoni. Potrwa to jeszcze co najmniej kilka miesięcy - mówił Józef Mizerski, rzecznik sieradzkiej prokuratury, która prowadzi postępowanie.

Piotr O. twierdził, że jest niewinny. Wyszedł na wolność, ale sąd zastosował wobec niego dozór policyjny. Zdarzało mu się nie stawić na komisariacie, ale zawsze dostarczał zaświadczenie od lekarza. Miesiąc temu zniknął.

Od kilku miesięcy kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi pracowali nad rozbiciem gangu zajmującego się rozprowadzaniem narkotyków wśród kibiców. Działali w Łodzi, Kaliszu i Kielcach. Proceder miał organizować Piotr O., a w narkotyki inwestował pieniądze stowarzyszenia.

Stowarzyszenie Fanatycy Widzewa ma status organizacji pożytku publicznego i prowadzi kampanię na rzecz przekazywania mu jednego procentu podatku. Śledczy ustalili, że część pieniędzy była "pożyczana" na zakup narkotyków. Zdaniem funkcjonariuszy w ciągu roku grupa mogła wprowadzić do obrotu nawet 2 kg zakazanych substancji.

Gdy 23 października policjanci zatrzymali dziesięciu mężczyzn i kobietę, prezes Fanatyków zapadł się pod ziemię. Wpadł 24 listopada podczas wizyty u lekarza w przychodni przy ul. Piotrkowskiej. Funkcjonariusze wytypowali to miejsce na podstawie analizy zwolnień lekarskich, które wcześniej dostarczał O.

Decyzją sądu prezes Fanatyków Widzewa został aresztowany na trzy miesiące. Wcześniej sugerował, że z powodu złego stanu zdrowia powinien trafić do szpitala. Po badaniach uznano, że może przyjmować leki w areszcie.

Piotr O. wielokrotnie wypowiadał się w mediach jako zwolennik dobrego kibicowania. Gdy fani Widzewa z powodu zakazu stadionowego za awantury w Zabrzu nie mogli obejrzeć marcowych derbów, walczył o przesunięcie zakazu. Wsparły go władze Łodzi. PZPN się nie ugiął, a chuligani pobili się przed stadionem.

W kwietniu opisaliśmy, że Piotr O. mimo że miał zakaz stadionowy, chodził na mecze jako dziennikarz kibolskiego portalu internetowego. Wcześniej był już notowany m.in. za kradzieże, włamania, bójki i pobicia. Grozi mu 10 lat więzienia.

Rycerz Bodzio nie był pierwszy! Zobacz inne szalone maskotki sportowych drużyn [WIDEO]