Kapitan Widzewa przed rundą wiosenną. - Przeżyć piękne chwile i wygrać z Legią i ŁKS!

- Gołym okiem widać, jak wygląda nasza sytuacja. Nie mamy zbyt szerokiej kadry. Wszyscy liczyliśmy na to, że będzie inaczej - mówi Łukasz Broź, kapitan Widzewa.
Rozmowa z Łukaszem Broziem*

Damian Bąbol: W sobotę zaczynacie walkę o ligowe punkty. Jesteście dobrze przygotowani do rundy wiosennej?

Łukasz Broź: Myślę, że tak. Solidnie przepracowaliśmy okres przygotowawczy. Powinno być dobrze, ale jak zawsze, wszystko wyjdzie w praniu.

Kibice nie mają zbyt wielu powodów do optymizmu. W Tunezji przegraliście trzy mecze, jeden zremisowaliście...

- Ale wyniki sparingów nie są najważniejsze. Latem, przed rozpoczęciem sezonu, w meczach kontrolnych też nie zachwycaliśmy, a ligę przecież zaczęliśmy całkiem nieźle.

A jak wytłumaczysz odejście dwóch podstawowych zawodników - Adriana Budki i Piotra Grzelczaka, czy brak obiecanego bramkostrzelnego napastnika?

- Gołym okiem widać, jak wygląda nasza sytuacja. Nie mamy zbyt szerokiej kadry. Wszyscy liczyliśmy na to, że będzie inaczej. Zobaczymy, może któryś z młodych zawodników okaże się dużym wzmocnieniem.

Trudno jednak opierać grę zespołu na poziomie ekstraklasy wyłącznie na piłkarzach, którzy niedawno skończyli 16 czy 17 lat...

- Co tu dużo więcej mówić? Najbardziej szkoda, że po ostatnich odejściach, brakuje transferów, które gwarantowałyby wyższy poziom.

A Marcin Kaczmarek?

- Rzeczywiście, wydaje się, że Marcin będzie największym wzmocnieniem. To piłkarz, który ma na koncie wiele sezonów w ekstraklasie. Wie, o co chodzi w tej grze. Jego doświadczenie na pewno nam się bardzo przyda.

Odeszli za to Budka i Grzelczak. Brak, którego z nich będzie większym osłabieniem?

- Trudno powiedzieć, mieli inne zadania na boisku. Ale na pewno ich brak będzie w jakimś stopniu widoczny. Będziemy jednak musieli sobie jakoś poradzić. Ale nie ma sensu teraz płakać czy dramatyzować. Najważniejsze, żeby dobrze wystartować. Jeśli tak będzie, a kontuzje będą nas omijały, to powinno być nieźle.

Przyzwyczailiście się już do mrozów po powrocie z Tunezji?

- Większych problemów nie ma. Szkoda tylko, że mamy kłopoty z korzystaniem z własnych boisk, które są zmrożone i zaśnieżone. Z tego powodu musimy ćwiczyć na sztucznych murawach, co nie jest zbyt dobre na kilka dni przed wznowieniem rozgrywek. Ma być jednak coraz cieplej i to jest na pewno optymistyczna wiadomość.

Po długiej kontuzji jesteś gotowy na występ od pierwszej minuty w meczu z Podbeskidziem?

- Jasne. Czuję się bardzo dobrze. Od dłuższego czasu trenuję na pełnych obrotach, nie oszczędzam się i chcę grać.

Przed wiosennymi występami Widzew zajmuje siódme miejsce w lidze. Do trzeciej Polonii Warszawa tracicie tylko sześć punktów. O co będziecie walczyć w tej rundzie? Jaki jest główny cel?

- Skupiamy się teraz wyłącznie na tym, żeby zacząć rundę od zwycięstwa. Udany początek ligi jest niezwykle ważny. Później dochodzi poczucie większej pewności siebie i gra się łatwiej. Na pewno będziemy chcieli zdobyć trzy punkty w najbardziej prestiżowych meczach, czyli z Legią i oczywiście zrewanżować się ŁKS-owi za ostatnie przegrane derby. Mnie z Legią, podobnie jak większości chłopaków, w ekstraklasie jeszcze nie udało się wygrać. Chcę poczuć jak smakuje to zwycięstwo. To musi być piękna chwila. Jeśli wszystko będzie układało się po naszej myśli, to kto wie, może nawet uda nam się zamieszać w czołówce. Walki o utrzymanie w ogóle nie biorę pod uwagę.

Ze zrealizowaniem tych celów może być jednak ciężko. Znowu zaczynają się problemy finansowe, od dawna nie otrzymujecie pensji. Jak tu się skupić tylko na grze?

- Sytuacja w klubie nie jest za wesoła. To nie jest jednak moja rola, żeby się tłumaczyć, dlaczego brakuje pieniędzy na pensje. Rozmawiamy z szefami o tych problemach. Mam tylko nadzieję, że już niedługo wszystko zacznie się poprawiać.

* Łukasz Broź ma 26 lat. W drużynie z al. Piłsudskiego występuje od 2006 r.