Trener Widzewa Radosław Mroczkowski: - Nie znaleźliśmy napastnika? Nie zgadzam się!

Transferowym priorytetem Widzewa było sprowadzenie środkowego napastnika. Radosław Mroczkowski uważa, że cel został osiągnięty
Kibice łódzkiej drużyny wciąż tęsknią za Marcinem Robakiem, który przez dwa i pół sezonu zdobył dla drużyny 45 goli. W styczniu ubiegłego roku odszedł jednak do tureckiego Konyasporu. Od tamtej pory Widzew ma poważne kłopoty ze strzelaniem bramek. Jesienią zdobył ich tylko 14, co jest jednym z najgorszych wyników w lidze.

Trener i szefowie Widzewa wiele razy powtarzali, że priorytetem transferowym na zimę jest sprowadzenie piłkarza, który wiosną rozwiąże największy problem drużyny. Przez miesiąc testowany był Luka Rotković, ale Czarnogórzec okazał się za słaby i z niego zrezygnowano. Pozytywnie sprawdziany przeszedł za to Mehdi Ben Dhifallah, ale nie tylko nie podpisał jeszcze z Widzewem kontraktu, ale nawet nie przyleciał z drużyną do Łodzi. Z Podbeskidziem - co oczywiste - nie zagra. - Są problemy z formalnościami. Tak samo było w przeszłości w przypadku Hachema Abbesa - wyjaśnia Mroczkowski.

Trener Widzewa to właśnie w 28-letnim Tunezyjczyku widzi napastnika, jakiego szukano, to on ma zastąpić m.in. Piotra Grzelczaka, sprzedanego do Lechii Gdańsk. - Nie zgadzam się, że nie znaleźliśmy napastnika. Ben Dhifallah z nami trenował, grał w sparingach. Mam nadzieję, że już w najbliższych meczach będzie zastępował Piotrka - mówi Mroczkowski. - To, czy odejście Piotrka będzie osłabieniem, a przyjście Tunezyjczyka wzmocnieniem, oczywiście zweryfikuje boisko.