Radosław Matusiak, napastnik Widzewa: - W derbach musimy wziąć odwet i wygrać z ŁKS!

- Nie jestem jeszcze gotowy, by od razu grać w lidze. Potrzebuję jednak dwóch tygodni i pomogę drużynie - zapewnia Radosław Matusiak, który po ponad dwóch latach wraca do Widzewa
Rozmowa z Radosławem Matusiakiem*

Damian Bąbol: Po ponad dwóch latach wracasz do Widzewa. Od dawna byłeś w kontakcie z trenerem Radosławem Mroczkowskim?

Radosław Matusiak: Od czasu, kiedy rozwiązałem kontrakt w Grecji [na początku stycznia - przyp. red.] i wróciłem do Polski. Dopiero niedawno udało nam się porozumieć.

Słyszałem, że miałeś też propozycje z innych klubów ekstraklasy, ale odmawiałeś, bo bardzo chciałeś trafić do Widzewa. To prawda?

- Mam już 30 lat. W Widzewie się wychowałem i mam cichą nadzieję, że w tym klubie uda mi się zakończyć karierę. Chciałbym zostać w drużynie dłużej niż tylko do końca sezonu. Jeśli wszyscy będą zadowoleni z tej współpracy, to jest szansa, że przedłużę umowę i spędzę tutaj resztę mojej przygody z piłką.

Od stycznia nie trenowałeś w żadnym klubie. Jesteś w ogóle przygotowany do gry w ekstraklasie?

- Od stycznia trenowałem indywidualnie. Na pewno to nie to samo, co przygotowania z drużyną na zgrupowaniu, ale bezczynnie nie siedziałem. Przy okazji chciałem podziękować panu trenerowi Kazimierzowi Marandzie, który w tym okresie poświęcił mi swój czas i ze mną trenował. Mam nadzieję, że dzięki tym treningom, nie będę na początku za bardzo odstawał od reszty zespołu.

Jak oceniasz swoją formę?

- Na pewno w tej chwili nie jestem gotowy, by od razu grać w lidze. Myślę, że potrzebuję jeszcze dwóch tygodni treningów i będzie dobrze.

Na forach internetowych przeważają raczej opinie, że nie wrócisz już do wysokiej formy.

- Bardzo bym się zdziwił, gdyby wszystkie komentarze były pozytywne. Tak już jest w internecie, że większość komentarzy jest krytycznych. Obiecuję kibicom, że będę dawał z siebie wszystko, że zrobię wszystko aby pomagać drużynie i sprawiać jej fanom dużo radości.

Kibice Widzewa pamiętają przede wszystkim twojego zwycięskiego gola w meczu z ŁKS (2:1) w 2009 roku. Myślisz już o derbach?

- Przede wszystkim skupiam się na dojściu do wysokiej formy i jak najszybszym powrocie na boisko. Mecz z ŁKS jest dopiero w kwietniu, więc mam jeszcze trochę czasu, aby jak najlepiej się przygotować. Dla kibiców to będzie wyjątkowy pojedynek. Bardzo mi zależy, żeby to spotkanie wygrać. Tym bardziej że w jesiennych derbach Widzew przegrał 0:1. Będziemy musieli wziąć odwet za to i wygrać na al. Unii.

W poprzednim sezonie, kiedy grałeś jeszcze w Cracovii, w meczu z Widzewem nie wykorzystałeś karnego i skończyło się remisem 2:2. Proszę teraz o szczerą odpowiedź - celowo nie wykorzystałeś tego karnego?

- Gdybym powiedział teraz, że zrobiłem to celowo, to zaraz miałbym proces w Krakowie (śmiech). Po tym meczu kibice Widzewa skandowali moje nazwisko, a po meczu dostałem od nich wiele podziękowań. Mówiąc jednak poważnie, to oczywiście bardzo chciałem strzelić tego karnego, ale po prostu się nie udało.

Oglądałeś ostatni mecz Widzewa z Polonią Warszawa?

- Tak i jestem przyjemnie zaskoczony. Widzewiacy zrobili na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Drużyna rozegrała świetne spotkanie. Była dużo lepsza i wyglądała na lepiej przygotowaną od faworyzowanej Polonii. Oglądałem także pierwszy mecz z Podbeskidziem, który chłopakom nie wyszedł, ale to był tylko wypadek przy pracy. Spotkanie w Warszawie pokazało, że mimo iż zimą odeszło dwóch podstawowych zawodników, to Widzew wciąż jest silną drużyną.

Wiadomo już, że będziesz miał poważnego konkurenta do walki o miejsce w pierwszym składzie. Mehdi Ben Dhifallah znakomicie zadebiutował z Polonią i pokazał, że potrafi grać w piłkę.

- Działacze doskonale wiedzieli co robią, sprowadzając piłkarza z tak daleka. Dla drużyny to dobrze, kiedy jest więcej zawodników gotowych do gry. Z takiej sytuacji na pewno zadowolony jest trener. W zespole będzie większa rywalizacja i to na pewno wszystkim wyjdzie na dobre.

O co Widzew jest w stanie powalczyć w tym sezonie?

- Jeśli drużyna usystematyzuje swoją grę na takim poziomie, jak w meczu z Polonią, to można powalczyć o coś więcej niż tylko środek tabeli. Trzeba tylko unikać takich wpadek, jak z Podbeskidziem.

Kiedy ostatni raz występowałeś w Widzewie, to w klubie nie było żadnych problemów finansów. Pieniądze zawsze dostawaliście na czas. Teraz są z tym duże kłopoty. Nie miałeś obaw podpisując umowę z klubem, który zalega z wypłatami niektórym zawodnikom od kilku miesięcy?

- Zdaję sobie sprawę z tego, że Widzew ma obecnie przejściowe problemy. Ale to nie była dla mnie przeszkoda, żeby nie podpisywać kontraktu.

* Radosław Matusiak jest wychowankiem Widzewa. W przeszłości występował m.in. w ŁKS, Wiśle Płock, GKS Bełchatów, Palermo, Heerenveen, Wiśle Kraków, Cracovii.