Kolega z boiska żegna Włodzimierza Smolarka: "Był fantastycznym człowiekiem"

- Był wspaniałym kolegą i fantastycznym człowiekiem - wspomina Włodzimierza Smolarka Jego kolega z reprezentacji Polski i Widzewa Łódź, Roman Wójcicki.
Włodzimierz Smolarek spoczął w sobotę na cmentarzu w rodzinnym Aleksandrowie Łódzkim. W trumnie obok ciała piłkarza położono piłkę. Ze zmarłym w kościele pożegnali się bliscy: żona, mama i synowie. W kościele byli także m.in. Jerzy Dudek, Jacek Krzynówek i Tomasz Rząsa. Przyjechali też minister sportu Joanna Mucha, Antoni Piechniczek, Dariusz Dziekanowski, Stefan Majewski, Andrzej Strejlau, Grzegorz Lato oraz drużyna Widzewa z właścicielem Sylwestrem Cackiem i klubowym sztandarem.

Wybitnego reprezentanta Polski pożegnał również kolega z kadry i Widzewa Roman Wójcicki, który na pogrzeb przyleciał z Hanoweru. - Gdy tylko dowiedziałem się, że Włodek nie żyje, wiedziałem, że muszę być na Jego pogrzebie - opowiada Wójcicki. - Bardzo mocno przeżywam śmierć Włodka. Nie ukrywam, że trudno mi rozmawiać na temat Jego przedwczesnego odejścia. Przecież miał zaledwie 54 lata. Włodek był wspaniałym kolegą i fantastycznym człowiekiem. Cieszę, że miałam zaszczyt, aby grać z Nim w jednej drużynie. Szkoda, że tak szybko odszedł, bo nie zdążył młodym piłkarzom przekazać całej swojej wiedzy. Pracuje w Hannoverze 96 jako fizykoterapeuta. Szkolę też młodzież, dlatego kiedyś myślałem, aby spotkać się z Włodkiem i wymienić doświadczenia z pracy w młodymi piłkarzami. Niestety, spóźniłem się...