Ekspert UEFA: Widzew nie będzie w stanie konkurować z Legią, Śląskiem czy Wisłą mając znacznie mniejszy stadion

- Widzew powinien być przygotowany na rywalizację z najlepszymi nie tylko na boisku, lecz również w zakresie stadionowej infrastruktury - mówi Ben Veenbrink, ekspert UEFA ds. stadionów, który kierował zespołem konsultantów doradzającym łódzkiemu klubowi przy tworzeniu dokumentacji nowego obiektu
W poniedziałek na oficjalnej stronie Widzewa ukazała się pierwsza część wywiadu z Veenbrinkiem, którą możecie przeczytać tutaj.

W drugiej części wywiadu Holender pytany jest m.in. o tym, czy stadion na 33 tys. miejsc, jaki chce zbudować Widzew przy wsparciu finansowym miasta, jest tylko zachcianką. Veenbrink odpowiada, że po Euro piłka nożna w Polsce pójdzie do przodu, a nowe obiekty stworzą popyt, przyciągając na stadiony nowe grupy osób. - Sześć miast wybudowało swoje nowe i duże stadiony na potrzeby Euro 2012 (z których cztery - Gdańsk, Poznań, Wrocław i Kraków - posiadają drużyny w ekstraklasie), mogące pomieścić 40.000 i więcej widzów. Dodatkowo, zupełnie nowym stadionem na 30.000 miejsc dysponuje Legia. Widzew powinien być przygotowany na rywalizację z tymi klubami, nie tylko na boisku, lecz również w zakresie stadionowej infrastruktury. Pozwoli to określić potencjał klubu na przyszłość (...). Oczywiście, podstawowy warunek stanowi tu fakt, czy Łódź zapewnia wystarczająco duży potencjał rynkowy - twierdzi Veenbrink.

I dodaje, że pod kątem europejskich aspiracji Widzewa wspólny stadion dla obu łódzkich klubów na 16-22 tys. miejsc nie byłby najlepszym rozwiązaniem. - Przede wszystkim, na dłuższą metę Widzew nie będzie w stanie konkurować z Legią, Śląskiem, Lechem czy Wisłą mając znacznie mniejszy stadion. Zwłaszcza w perspektywie europejskich ambicji, bo przecież to mecze europejskie stanowią największą atrakcję, często gwarantując pełne trybuny przy dużo wyższych cenach biletów. Biorąc to pod uwagę, większy stadion byłby potrzebny.

Veenbrink, który jest dyrektorem firmy doradczej The Stadium Consultancy, specjalizującej się w kompleksowym zarządzaniu obiektami sportowymi. podaje również przykłady klubów, które po budowie nowych stadionów zaczęły odnosić sukcesy. - Istnieje wiele takich przykładów. W Holandii najbardziej spektakularne z nich to FC Twente i FC Groningen (obydwa kluby należą do moich klientów). Dobrym przykładem znaczącego wpływu nowego stadionu na budżet klubu jest też Arsenal. To właśnie stadion - oprócz arabskich inwestycji w ten klub - leży u podstaw obecnej dobrej koniunktury Manchester City. Co więcej, bez takiego obiektu klub nie byłby w ogóle atrakcyjny dla tych inwestorów. Z kolei FC Liverpool to klub, który dziś zmaga się z problemami w wyniku odłożonych na później planów budowy nowego stadionu - uważa.

Holender opowiada również o tym, jak wygląda budowa obiektów w Europie Zachodniej i dlaczego tak niewielu prywatnych inwestorów decyduje się na inwestowanie w stadiony. W Wielkiej Brytanii, dzięki wysokim dochodom z transmisji telewizyjnych, większość klubów stać na samodzielną budowę, posiadanie na własność i utrzymywanie własnego stadionu. Z kolei w Holandii większość klubów potrzebuje różnego rodzaju pomocy państwowej, czy to w formie dofinansowania na preferencyjnych warunkach, czy korzystnych umów dzierżawy gruntów. W dzisiejszych czasach to głównie komercyjne otoczenie nowego stadionu musi zapewniać jego częściowe finansowanie, ponieważ sam stadion na siebie nie zarobi. Jest to przecież ogromna inwestycja jak na obiekt, który zazwyczaj wykorzystuje się tylko raz na dwa tygodnie - zauważa. - Dlatego też, wyzwaniem jest stworzenie koncepcji, która umożliwi szersze wykorzystanie obiektu przy jednoczesnej przebudowie jego otoczenia tak, by wszystko to zwiększało szanse na efektywne funkcjonowanie tego stadionu. Dodatkowo, będzie miało to również pozytywny wpływ na sprzedaż praw do nazwy i inne umowy sponsorskie. Tak więc przy budowie stadionu, niezbędny jest udział władz lokalnych.

Veenbrink przekonuje, że zarabianie na stadionie jest możliwe, ale wyłącznie pod warunkiem posiadania właściwego projektu i koncepcji biznesowej. - Sposób sfinansowania budowy stadionu będzie mieć zasadnicze znaczenie dla jego zyskowności. Potrzebne są umowy sponsorskie (w tym dotyczące praw do nazwy), dochody z części komercyjnej obiektu oraz preferencyjne warunki kredytów. Zazwyczaj powstanie obiektów stadionowych jest efektem współdziałania partnerów publicznego i prywatnego - dodaje.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu władze Łodzi ogłosiły przetarg na wybór partnera do budowy stadionu przy al. Piłsudskiego. Zainteresowani zawarciem umowy z miastem mogą się zgłaszać do niego do 7 maja. Następne etapy to faza negocjacji, ocena ofert i wybór tej najkorzsytniejszej. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, rozstrzygnięcie przetargu nastąpi w październiku.

Drugą część wywiadu z Veenbrinkiem można przeczytać tutaj.