Dudu w Młodej Ekstraklasie. Trener Widzewa: Nie skreślamy go. Powrót do drużyny zależy od niego

Brazylijski obrońca wyleczył już kontuzję, ale zamiast trenować z pierwszą drużyną do formy będzie wracał w Młodej Ekstraklasy. - Nikt go jednak nie skreślił. Jeżeli da sygnał, że jest gotowy na 100 proc., będzie mógł zagrać w kolejnych meczach - mówi o sytuacji Dudu Radosław Mroczkowski, trener Widzewa Łódź.
Ostatni mecz Dudu rozegrał w marcu, gdy Widzew przegrał z Jagiellonią Białystok 1:4. Brazylijski obrońca nie zagrał wówczas całego spotkania, bo w drugiej połowie zarobił dwie żółte kartki i w efekcie wyleciał z boiska. Po pojedynku z Jagiellonią pisaliśmy, że Dudu już od kilku tygodni nie był w najlepszym humorze. Wszystko przez zaległości finansowe, jakie szefowie Widzewa mają wobec niego, a które skłaniają go do odejścia z klubu z al. Piłsudskiego.

Oficjalnie od spotkania z Jagiellonią Brazylijczyk leczy kontuzję i już czwarty tydzień trenuje indywidualnie. Wczorajszy "Przegląd Sportowy" podał jednak, że nieoficjalnie mówi się o tym, że "Dudu wykorzystuje sytuację i nie pali się do powrotu na boisko". - Nie jest zadowolony z tego, że nie dostaje pensji na czas. To go frustruje. Myśli o odejściu - mówi dziennikowi anonimowo osoba współpracująca z klubem.

Na konferencji prasowej przed piątkowym meczem z Cracovią o skomentowanie sytuacji Dudu został poproszony Mroczkowski. - Zawodnik ostatnio trenował indywidualnie, bo miał problemy z kontuzją. Proces jego leczenia został zakończony i Dudu przedwczoraj dostał plan godzinowy i treningowy dla drużyny Młodej Ekstraklasy - obwieścił trener łodzian. - Wiem, że to może dziwnie brzmi, ale nie mamy zespołu rezerw, w którym zawodnicy mogą trenować i dochodzić do pełnej sprawności. Takim zespołem jest więc ten z ME.

Szkoleniowiec Widzewa tłumaczy, że zawodnik świeżo po kontuzji nie może zostać wprowadzony do pierwszej drużyny, dla której najważniejsze jest jak najlepsze przygotowanie się do kolejnych meczów. - Nie możemy w tej chwili wprowadzać zawodnika po kontuzji i zająć się tylko nim - twierdzi.

Kiedy więc Dudu znajdzie się w meczowej osiemnastce? - Może tak będzie w następnym meczu, a może jeszcze w kolejnym. Zobaczymy. To będzie też zależało od niego - uważa szkoleniowiec. I dodaje: - Chcę jeszcze raz podkreślić: czy to będzie Dudu, czy ktoś inny, to taka zasada powinna obowiązywać. Wiem, że łatwiej byłoby to przyjąć, gdyby to był zespół rezerw, bo wtedy nikt by się nie doszukiwał podtekstów.

Mroczkowski podkreśla również, że powinno się oddzielać sprawy związane z sytuacją w klubie od spraw czysto sportowych. Twierdzi jednocześnie, że nikt przed Dudu drzwi do pierwszej drużyny nie zamknął. - Nikt go tu nie skreślił. Na pewno nie my, na pewno nie sztab szkoleniowy, na pewno nie zawodnicy i koledzy z drużyny - zapewnia. - Jeżeli da sygnał, że jest gotowy na 100 proc., a trener Andrzej Kretek [z ME - przyp. red.] to potwierdzi, będzie mógł się pokazać w kolejnych meczach.

Więcej o: