Widzew - Lechia. Marcin Kaczmarek: "Chciałbym, żeby ŁKS się utrzymał!"

Chciałbym, żeby ŁKS się utrzymał. Fajnie mieć w mieście dwa kluby w najwyższej klasie rozgrywkowej, no i derby - uważa Marcin Kaczmarek, piłkarz Widzewa.
W sobotę piłkarze Widzewa zmierzą się u siebie z Lechią Gdańsk (początek meczu o godz. 13.30). Drużyna z al. Piłsudskiego może się czuć spokojna pozostania w ekstraklasie, czego nie można powiedzieć o Lechii Gdańsk, której sytuacja w tabeli jest bardzo trudna. Drużyna prowadzona przez trenera Pawła Janasa ma tylko trzy punkty przewagi nad przedostatnim w tabeli ŁKS. - Gramy na większym luzie. Zostały nam trzy mecze i zależy nam, aby jak najlepiej się w nich zaprezentować - mówi Marcin Kaczmarek, były piłkarz Lechii, obecnie zawodnik Widzewa w wywiadzie dla dziennikabaltyckiego.pl .

Widzewiacy są w o tyle komfortowej sytuacji, że mogą rozdawać karty w kontekście walki o utrzymanie Lechii, ŁKS i Cracovii. Jeśli w sobotę wygrają z gdańszczanami, to przedłużą szanse na pozostanie w ekstraklasie swojemu lokalnemu rywalowi. W przeciwnym razie drużyna z al. Unii będzie już praktycznie w pierwszej lidze. - Tak się to ułożyło. Cracovia i ŁKS liczą na Widzew. Gramy z Lechią i na pewno dużo zależy od wyniku tego spotkania. Piłkarze Cracovii i ŁKS sami muszą wygrać trudne mecze, ale będą patrzeć też na nas - mówi Kaczmarek.

Mówi się, że widzewiacy mogą przegrać pojedynek z Lechią, aby przyczynić się do spadku ŁKS i, żeby w Łodzi pozostała tylko jedna drużyna w ekstraklasie, co wiązałoby się z większymi pieniędzmi od miasta. - Nie zastanawiałem się nad tym. Koncentrujemy się tylko na grze. Chciałbym, żeby ŁKS się utrzymał. Fajnie mieć w mieście dwa kluby w najwyższej klasie rozgrywkowej, no i derby - uważa Kaczmarek.

I dodaje: - Grałem przeciwko ŁKS, w sobotę zagram z Lechią, potem w Kielcach. To moje byłe drużyny. Dwóm pierwszym życzę utrzymania, choć wiem, że to nie jest możliwe. Kto rozegra lepiej końcówkę sezonu, ten się będzie cieszył. Kibicuję tak samo łodzianom i gdańszczanom - kończy.