Dlaczego Widzew się rozsypuje? Wszystko przez licencję

Po Ugo Ukahu i Bruno Pinheiro kontrakty z Widzewem rozwiązali kolejni czołowi piłkarze - Dudu i Mindaugasa Panka. Wszyscy odeszli za darmo
Pierwszy był Nigeryjczyk. Wieść o tym, że Ukah nie będzie już grał w drużynie z al. Piłsudskiego, gruchnęła jeszcze przed końcem sezonu. Reprezentant Nigerii mecz z Lechem Poznań oglądał z trybun, a później przyznał w rozmowie z "Gazetą", że odchodzi. Następny był Bruno Pinheiro. - Mój pobyt w Widzewie oficjalnie dobiegł końca. Rozstaliśmy się za porozumieniem stron. Chciałbym podziękować wszystkim kibicom Widzewa za wsparcie, jakim mnie obdarzyli w ostatnich latach - napisał Portugalczyk na swoim profilu na Facebooku.

Obu piłkarzy, oprócz tego, że byli podstawowymi w Widzewie, łączy też to, że klub był im winny bardzo dużo pieniędzy. I to samo dotyczy Dudu i Mindaugasa Panki. Wszyscy czterej odeszli za darmo. Widzew zyskał tylko tyle, że nie musi im oddawać długu. Tylko tyle i aż tyle... Wielkie zaległości były problemem dla działaczy ze względu na licencję. Jutro komisja do spraw licencji ma ogłosić, które kluby zostaną dopuszczone do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w przyszłym sezonie. Przynajmniej w teorii nie mogą na to liczyć spółki z długami. Dlatego Widzew, ledwie kilka dni po zakończeniu rozgrywek, zdążył się już pożegnać z czwórką piłkarzy.

Oczywiście nie tylko tym graczom klub jest winny pieniądze. Z innymi jednak podpisał ugody, a zaległości obiecał spłacić w lipcu. To wystarczy, by ubiegać się o licencję.

Ukah, Dudu i Panka pewnie długo nie pozostaną bezrobotni, bo wszyscy w Polsce grają od lat i zdążyli wyrobić sobie niezłą markę. Wyjątkiem jest Pinhero, którego żona chce wrócić na stałe do Portugalii.

Tak silnych i solidnych środkowych obrońców jak Ukah w naszej lidze jest bardzo mało. Trener Radosław Mroczkowski twierdzi, że pod względem siły Nigeryjczyk nie ustępuje stoperom z Premier League. Litwin jest za to niezwykle wszechstronny. Może grać w środku defensywy i w drugiej linii. Tacy gracze też są na wagę złota. Dudu to za to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy lewy obrońca w ekstraklasie. W ubiegłym sezonie Brazylijczyk miał najwięcej asyst w lidze, więcej nawet od Sebastiana Mili ze Śląska Wrocław, słynącego z podań otwierających drogę do bramki.

- Każdy z tej czwórki, która odeszła z Widzewa, z pewnością szybko znajdzie sobie nową drużynę - uważa Tomasz Łapiński, jeden z najlepszych piłkarzy w historii klubu z al. Piłsudskiego. - Ich odejście to z pewnością bardzo duża strata dla zespołu. Zastąpić ich będzie bardzo trudno. Oczywiście można i trzeba wprowadzać młodych piłkarzy, ale oni potrzebują trochę czasu, by odgrywać w zespole taką rolę jak doświadczeni zawodnicy.

Według Łapińskiego w przyszłym sezonie kibice zobaczą nowy Widzew. - Ale to chyba nic nowego, bo tak jest co sezon, czasem co rundę. Trenerowi Mroczkowskiemu ostatnio udało się zastąpić piłkarzy, którzy odeszli, i teraz znów musi spróbować to zrobić. Czy się to uda? - mówi były mistrz Polski z Widzewem.

Bardzo prawdopodobne, że to wcale nie koniec odejść z drużyny z al. Piłsudskiego, bo do Wisły Kraków przenieść chciałby się Łukasz Broź. Chętny jest też jej trener Michał Probierz. Wszystko to kwestia ceny, bo Broź ma ważny kontrakt. Przynajmniej na razie. Probierz twierdzi za to, że nie będzie stawał w wyścigu o Dudu. - Nie jestem nim zainteresowany - mówi.

Z Widzewa wypływają też jednak dobre wiadomości. Nowy trzyletni kontrakt podpisał Princewill Okachi, 21-letni Nigeryjczyk, który z pewnością ma jeszcze duże rezerwy. Umowę o rok przedłużył też Mehdi Ben Dhifallah, najlepszy strzelec drużyny w zakończonym sezonie. Transferów oczywiście nie można się spodziewać, chociaż z pewnością do Widzewa trafią latem nowi piłkarze, w większości młodzi, wszyscy za darmo.

W środę wieczorem z piłkarzami i trenerami spotkał się Sylwester Cacek. Właściciel klubu nie chciał mówić o tym, co powiedział drużynie. - To wewnętrzna sprawa klubu - oznajmił Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa. Bardziej rozmowni byli piłkarze, chociaż pod nazwiskiem wypowiadać się nie chcieli. - Mówił, że sytuacja jest trudna, a podstawowym celem jest teraz zrównoważenie budżetu i budowa nowego stadionu. Opowiadał, że rozmawiał z trzema firmami, które chcą wziąć udział w inwestycji. Obiecał też, że wszystkie zaległości zostaną uregulowane - opowiadał nam jeden z widzewiaków.