Czy Widzew ma jeszcze szansę na licencję? I co z ŁKS...

Widzew, jako jedyny klub obok Górnika Zabrze, nie dostał licencji na grę w ekstraklasie w przyszłym sezonie. - Klub ma długi wobec urzędu skarbowego, ZUS-u, piłkarzy, trenerów i pracowników. Miał też duże braki w dokumentacji - mówi Hilary Nowak, przewodniczący komisji licencyjnej w PZPN-ie
Do końca marca wszystkie kluby ekstraklasy musiały przesłać do piłkarskiej centrali komplet dokumentów potrzebnych do uzyskania pozwolenia na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przez ostatnie trzy dni analizowali je szczegółowo członkowie specjalnej komisji. W piątek przed godz. 15 wydali komunikat, w którym poinformowali, że negatywnie rozpatrzone zostały wnioski Widzewa i Górnika. W przypadku klubu ze Śląska chodzi o niepełną dokumentację dotyczącą stadionu w Sosnowcu, gdzie Górnik ma grać w trakcie budowy nowego obiektu w Zabrzu.

Sprawa łódzkiego klubu jest znacznie poważniejsza. Chodzi bowiem o zaległości finansowe. - Klub ma długi wobec urzędu skarbowego, ZUS-u, piłkarzy, trenerów i pracowników - mówi Hilary Nowak, przewodniczący komisji, i dodaje: - We wniosku Widzewa były poważne braki w dokumentacji. Wiadomo, że komisja bierze też pod uwagę ugody klubu z wierzycielami. Dług można przecież płacić w ratach, porozumieć się w sprawie terminów spłat. Ale Widzew nie przedstawił na to dokumentów. Braki są duże.

Klubom, które nie otrzymały licencji, przysługuje odwołanie. Mają na to pięć dni. Później Komisja Odwoławcza przez tydzień będzie analizować dokumenty, które doślą kluby. Hilary Nowak nie chciał powiedzieć, jak duże długi ma klub z al. Piłsudskiego. - Powiem szczerze, że my tego nie obliczamy. Eksperci sprawdzają tylko, czy kluby spełniają kolejne kryteria licencyjne - mówi.

Widzew sprawy oczywiście nie komentuje. - Zamierzamy w przysługującym nam terminie się odwołać. Uzupełnimy dokumenty i będziemy walczyć o licencję - mówi tylko Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa.

Przy al. Piłsudskiego spodziewali się, że klub może nie dostać pozwolenia na grę w ekstraklasie. Przez ostatnie dni nad sprawą osobiście pracował Sylwester Cacek, właściciel Widzewa. Klub najpierw rozstał się za porozumieniem stron z Ugo Ukahem i Bruno Pinheiro, a w czwartek z Dudu i Mindaugasem Panką. Oni mieli najwyższe kontrakty, a co za tym idzie, klub był im winny najwięcej pieniędzy, bo - to żadna tajemnica - regularnie nie płaci od dawna.

Wnioski licencyjne kluby musiały złożyć do końca marca, a ugody z Ukahem, Pinheiro, Dudu i Panką zawarto dopiero w tym tygodniu, zaraz po zakończeniu sezonu. Teraz Widzew ma wysłać do Komisji Odwoławczej potwierdzenia ugody z tymi piłkarzami, czyli potwierdzić na piśmie pozbycie się dużej części długu. Z resztą piłkarzy klub już ma ugody, zobowiązał się wypłacić im należne pieniądze w lipcu.

Pozostają jeszcze długi wobec pracowników klubu, ZUS-u i urzędu skarbowego, o których wspomniał Hilary Nowak. Przy al. Piłsudskiego wierzą, że i te sprawy uda się pozytywnie rozwiązać.

Licencję - oprócz Widzewa i Górnika - dostały wszystkie inne kluby, m.in. PGE GKS Bełchatów. Wniosek ŁKS-u był rozpatrywany, ale trafi jeszcze przed Komisję ds. Licencji Klubów I ligi, do której spadła drużyna z al. Unii. W PZPN-ie nieoficjalnie przyznają, że wniosek ŁKS-u jest naprawdę dobry.