Czy Mariusz Stępiński z Widzewa może pójść śladem Roberta Lewandowskiego?

Mariusza Stępińskiego, napastnika Widzewa i reprezentacji Polski do lat 17, obserwują największe europejskie kluby na czele z Interem Mediolan. Czy młody piłkarz już teraz powinien wyjechać za granicę i swój talent rozwijać w profesjonalnych warunkach?
O Stępińskim głośno zrobiło się w listopadzie, gdy w wieku 16 lat zadebiutował w ekstraklasie, stając się najmłodszym w historii Widzewa piłkarzem, który w niej zagrał, i jednym z najmłodszych w całej historii ligi. W sumie urodzony w Sieradzu zawodnik zaliczył osiem meczów w minionym sezonie. Pewnie byłoby ich więcej, gdyby nie fakt, że Stępiński często wyjeżdżał na zgrupowania reprezentacji do lat 17. Widzewiak jest jej najskuteczniejszym graczem, jej gwiazdką. Zresztą razem z kolegami z kadry Stępiński (w drużynie był też inny piłkarz z al. Piłsudskiego Patryk Stępiński) kilka dni temu wywalczył brązowy medal mistrzostw świata w Słowenii. W półfinale Polacy przegrali z Niemcami. Wcześniej, po golu napastnika Widzewa, pokonali Belgię i zremisowali m.in. z Holandią. Turniej, co nikogo dziwić nie powinno, oglądali przedstawiciele wielu klubów z całej Europy. Jeszcze w jego trakcie włoskie portale internetowe pisały, że napastnika reprezentacji Polski obserwują m.in. wysłannicy Interu Mediolan i rosyjskiego Zenitu Sankt Petersburg. - Rzeczywiście było tam chyba pół Europy - mówi Łukasz Masłowski, były zawodnik Widzewa, menedżer Stępińskiego. - Nie będę zaprzeczał, że jest zainteresowanie Mariuszem i to w wielu klubów, m.in. właśnie z Włoch i Rosji, z Niemiec i z Polski. Na razie jednak nie ma konkretnych ofert.

Masłowski, chociaż teoretycznie powinno mu zależeć na transferze Stępińskiego, należy do tej grupy osób, która nie chce w tej sprawie pośpiechu. - Mariusz wrócił z mistrzostw, skończyła się też liga. Teraz ma czas, by trochę odpocząć, fizycznie i psychicznie, by nadrobić szkołę - mówi. - Za jakiś czas porozmawiamy o jego przyszłości, zastanowimy się, co dalej.

Stępiński ma w Widzewie profesjonalny kontrakt ważny jeszcze przez trzy lata. Drużynę z al. Piłsudskiego prowadzi Radosław Mroczkowski, który wiele lat pracował z młodymi piłkarzami, a w ostatnim sezonie umiejętnie wprowadzał młodzież do drużyny. - Mariusz i Patryk mają w Widzewie bardzo dobre warunki do rozwoju. Nie mówimy tutaj jedynie o aspekcie piłkarskim, ale także pozostałych ważnych kwestiach, w tym szkole i nauce, która jest również istotna. Także ten temat jest przez nas kontrolowany - zapewnia szkoleniowiec.

Mecze z udziałem Stępińskiego ogląda m.in. Michał Globisz, znawca futbolu młodzieżowego, trener, który w 2001 roku doprowadził reprezentację do lat 18 do mistrzostwa Europy, a dwa lata wcześniej kadrę U-16 do wicemistrzostwa. O młodym widzewiaku ma jak najlepsze zdanie. - Nie ma wątpliwości, że Stępiński ma duży potencjał. Nie trzeba być wielkim znawcą, by to dostrzec. To kawał napastnika. Przypomina mi Roberta Lewandowskiego - mówi i kontynuuje: - To jedna z takich perełeczek, które czasem pojawiają się w młodzieżowej piłce. On wyraźnie odstaje od swoich rówieśników, szczególnie w ofensywie. Jeśli wszystko dobrze poukłada mu się w głowie, zdrowie mu dopisze i będzie miał charakter, to według mnie zajdzie daleko. Z pewnością może być napastnikiem klasy Lewandowskiego. Ale oczywiście gwarancji nie ma, różnie układają się ludzkie losy. Dużo zależy od szczęścia, od klubu, w jakim jest młody piłkarz, od trenera, od podejścia młodego piłkarza do treningów. Dla przykładu - Wojciech Szczęsny trafił idealnie, ale negatywnych przykładów jest więcej. Wiele talentów się zmarnowało.

Czy Stępiński powinien już teraz wyjechać za granicę i rozwijać swój talent w profesjonalnym klubie? - Moim zdaniem powinien zostać w Polsce, rozegrać jeden sezon w ekstraklasie, oczywiście pod warunkiem, że trener będzie na niego stawiał - uważa Globisz. - Na pewno to by go wzmocniło, dodało pewności siebie, wielu rzeczy mógłby się nauczyć. Później radziłbym jechać za granicę i spróbować swoich sił. Nawet jeśli nie uda mu się spełnić marzeń, to przeżyje przygodę, pozna nowych ludzi, nauczy się języka, zobaczy, jak wygląda profesjonalny klub, centrum treningowe z prawdziwego zdarzenia. To cenna zdobycz, nawet jeśli będzie musiał wrócić do Polski. Popatrzmy na Tomka Kupisza z Jagiellonii. Nie udało mu się zawojować Anglii, ale wrócił i świetnie sobie radzi.

Tego samego zdania jest trener Mroczkowski, najwyraźniej on też chciałby, aby Stępiński pograł jeszcze w polskiej ekstraklasie. - Wielokrotnie powtarzałem już, że młody zawodnik musi być odpowiednio wprowadzany do gry w pierwszym zespole. Występy w seniorskiej piłce i tej młodzieżowej różnią się. Mariusz ma za sobą mecze w ekstraklasie i na pewno w przyszłym sezonie będzie dostawał kolejne szanse do zaprezentowania się - mówi i dodaje, że nie jest zaskoczony zainteresowaniem wielkich klubów Stępińskim. - Mariusz ma na koncie wiele występów i goli w młodzieżowej reprezentacji, więc wzbudza zainteresowanie. Na ten moment jest jednak w Widzewie i nic nie wskazuje na to, że może się to zmienić - kończy.

Czy Mariusz Stępiński powinien przejść do zagranicznego klubu?