Grzegorz Piechna, były król strzelców ekstraklasy: - Daj Boże, żeby Widzew się utrzymał, ale nie wiem, czy da radę...

- Z tego zespołu znam tylko Maćka Mielcarza, Marcina Kaczmarka i Łukasza Brozia. Co do reszty zawodników, to w ogóle nie wiem kim oni są i jak się tutaj znaleźli - mówi Grzegorz Piechna, były napastnik Widzewa i król strzelców ekstraklasy.
36-letni napastnik od nadchodzącego sezonu będzie występować w trzecioligowej Lechii Tomaszów Mazowiecki. - Chcę jeszcze postrzelać trochę goli i pomóc zespołowi w awansie do drugiej ligi - mówi Piechna, który wystąpił w ostatnim sparingu przeciwko Widzewowi, który zakończył się remisem 2:2.

W drużynie z al. Piłsudskiego Piechna przebywał tylko przez pół roku. W rundzie jesiennej sezonu 2007/2008 wystąpił w siedmiu meczach, ale nie strzelił żadnego gola. - To był młody zespół, w którym byłem najstarszym zawodnikiem. Spore doświadczenie mieli także Łukasz Masłowski, Adrian Budka i Bartosz Fabiniak. W tamtym czasie działacze chcieli chyba zrobić coś z niczego. Myśleli, że jak ściągną Piechnę, to utrzymanie będą mieli zagwarantowane. Nie mieliśmy najlepszych wyników, ale mimo wszystko dobrze wspominam tamten pobyt w Widzewie - opowiada.

Urodzony w Opocznie zawodnik przyznaje, że po pięciu latach, w ogóle nie poznaje drużyny prowadzonej przez Radosława Mroczkowskiego. - Z tego zespołu znam tylko Maćka Mielcarza, Marcina Kaczmarka i Łukasza Brozia. Co do reszty zawodników, to w ogóle nie wiem kim oni są i jak się tutaj znaleźli. Daj Boże, żeby Widzew się utrzymał, bo naprawdę będzie bardzo ciężko. Po ostatnich odejściach czołowych zawodników, nie wiem, czy da sobie radę - mówi.

Były reprezentant Polski podkreśla, że zdolna młodzież nie zagwarantuje pozostania w ekstraklasie. - W ekstraklasie potrzebni są doświadczeni piłkarze, którzy nie muszą dużo biegać, co przede wszystkim myśleć - kończy.