Souhail Ben Radhia porzucił pracę w Widzewie? Tunezyjczyk na samowolce

Odsunięty od pierwszej drużyny Souhail Ben Radhia nie przychodzi na treningi Młodej Ekstraklasy. W klubie zapowiadają surowe kary. To niewątpliwie koniec Tunezyjczyka w Widzewie
W teorii Ben Radhia to piłkarz, o jakim trenerzy w ekstraklasie mogą marzyć - szybki i o nienagannej technice. Do tego wszechstronny, bo może grać w obronie, w drugiej linii, a nawet jako skrzydłowy w pierwszej. A bywały i takie mecze, w których ze środka Tunezyjczyk wspomagał napastnika. Z dobrym skutkiem.

W praktyce jednak niespełna 27-letni piłkarz to obibok, jakich mało. Można mieć pewność, że w ilustrowanej encyklopedii sportu nikomu nigdy nie wpadnie do głowy dawać jego zdjęcia przy haśle "sportowiec profesjonalista". Do tego to człowiek ze szkła. Lista jego kontuzji i mniejszych urazów jest długa jak kolejka po mięso w PRL-u. Ben Radhia otwiera lodówkę i przeziębienie gotowe. W ubiegłym sezonie zaliczył ledwie jedenaście ligowych meczów, o jeden mniej niż we wcześniejszych rozgrywkach.

Nic dziwnego, że trener Radosław Mroczkowski w końcu stracił cierpliwość i jeszcze przed zakończeniem zgrupowania w Kleszczowe - w porozumieniu z właścicielem klubu Sylwestrem Cackiem - odesłał Tunezyjczyka do Łodzi. Powód? Brak zaangażowania w meczach sparingowych i treningach. Nic nowego.

W środę Ben Radhia nie pojechał też z drużyną Wronek, wcześniej trafił do kolonii karnej, czyli Młodej Ekstraklasy. Ale najwyraźniej z niej uciekł. Tunezyjczyk nie pojawia się bowiem na treningach młodzieżowej drużyny Widzewa. Trener Mroczkowski oczywiście doskonale o tym wie i - jak dowiedział się lodz.sport.pl - zwrócił się już do władz klubu o ukaranie piłkarza. - Rzeczywiście zawodnik nie pojawił się w terminach, w których ustalone były zajęcia zespołu Młodej Ekstraklasy, tylko ćwiczył indywidualnie - mówi szkoleniowiec Widzewa i dodaje: - Warto podkreślić, że harmonogram zajęć jest znany wszystkim piłkarzom i w tym przypadku również nie było inaczej. Poza tym Souhail otrzymał harmonogram na pierwsze dni po oddelegowaniu do zespołu prowadzonego przez Tomasza Kmiecika osobiście.

A może jego obecność jest usprawiedliwiona - miał kłopoty w domu, znów coś mu dolega? Mroczkowski nic o tym nie wie, więc to samowolka piłkarza. - Zawodnik nie kontaktował się z trenerami odnośnie do zmian w harmonogramie zajęć treningów - mówi lodz.sport.pl.

Ben Radhię na pewno spotka kara. Nie jest tajemnicą, że Widzew jest mu winny pieniądze, które gwarantowała mu umowa z klubem. Faktycznie, porzucając pracę, Tunezyjczyk może dużo stracić. Czy czeka go kara? - Jeśli chodzi o nieusprawiedliwione nieobecności, to w tym przypadku o ewentualnej karze decydują zapisy kontraktowe, możemy nawet domagać się rozwiązania kontraktu z winy zawodnika - twierdzi Mroczkowski.

I wszystko wskazuje na to, że happy endu w tej sprawie nie będzie, bo to nie pierwszy raz, kiedy trener Widzewa zawiódł się na piłkarzu. - Teraz nie biorę go pod uwagę, jeśli chodzi o pierwszy zespół - mówi stanowczo.

Z Ben Radhią nie udało się nam skontaktować. Jego menedżer - Moez Chebbi - też nie odbiera telefonów.

Czy Souhail Ben Radhia powinien zostać wyrzucony z Widzewa?