AAA solidnego stopera zatrudnię. Jak Widzew na całym świecie szuka środkowego obrońcy

W poszukiwaniu piłkarza do środka obrony trenerzy Widzewa nie zwalniają tempa. Sprawdzili już: Portugalczyka, Hiszpana, Słoweńca, dwóch Czarnogórców, Gruzina, Brazylijczyka, Polaka, piłkarzy z Trynidadu i Tobago, z Gwadelupy i Palestyny. Teraz testują Czecha i Litwina. Werdykt w sobotę
W poprzednim sezonie widzewską obroną kierowali głównie Jarosław Bieniuk i Ugo Ukah. Wychodziło im to naprawdę nieźle. Drużyna z al. Piłsudskiego straciła w całych rozgrywkach 26 goli, mniej jedynie Legia Warszawa i Lech Poznań, a tyle samo Wisła Kraków. Jak na jedenasty zespół w tabeli, to naprawdę dobry wynik. Ale po duecie Bieniuk - Ukah pozostało już tylko wspomnienie. Pierwszy wyjechał Nigeryjczyk. Tuż po zakończeniu sezonu Ukah rozwiązał kontrakt i pojechał szukać szczęścia, i przede wszystkim pieniędzy, gdzie indziej (nie znalazł do dziś).

Na odejście jednego z najlepszych piłkarzy w drużynie trener Radosław Mroczkowski zareagował bardzo szybko. W sparingach rozegranych zaraz po ligowych rozgrywkach sprawdził 23-letniego portugalskiego obrońcę. Joshua Silva zagrał w meczu z Wisłą Kraków. Prezentował się nieźle, ale był stanowczo za wolny. Z kolei przeciwko GKS-owi Bełchatów sprawdzany był Francisco Erencia. Hiszpan wyglądał jak prawdziwy gladiator, ale w piłkę nie grał zbyt dobrze i mu podziękowano.

Poszukiwania stopera przy al. Piłsudskiego przyśpieszyły, gdy działacze wypchnęli do Lechii Gdańsk Bieniuka, któremu klub, tak jak Ukahowi, był winny sporo pieniędzy. Teraz Widzew potrzebował dwóch stoperów, bo w kadrze został tylko jeden zdrowy środkowy obrońca - Hachem Abbes.

Z drużyną trenowali już wtedy Mamuka Lomidze z Gruzji i urodzony w Gwadelupie Thomal Phibel. Obaj w końcu z Łodzi wyjechali, ale w ubiegłą środę - po prawie dwutygodniowej przerwie - ten drugi wrócił. Trenuje z Widzewem na zgrupowaniu we Wronkach. Ma podpisać półroczny kontrakt. - Na pewno atutów ma sporo - to bardzo dobre warunki fizyczne, dobra motoryka, bo jak na środkowego obrońcę jest naprawdę szybki. O sile nie mówię, bo widać gołym okiem - komplementuje Phibela Mroczkowski. Przy al. Piłsudskiego mówią, że umięśniony olbrzym z Gwadelupy to nawet lepsza wersja Ukaha. Zobaczymy...

W okresie przygotowawczym trener Mroczkowski i jego współpracownicy sprawdzili też Brazylijczyka Wallace'a Peresa Benevente, który ostatni sezon spędził w Arce Gdynia, Mekeila Williamsa z Trynidadu i Tobago, który wiosną grał w Pogoni Szczecin, Czarnogórców Miroslava Kaludjerovica i Gavriło Petrovicia, urodzonego w Kuwejcie, ale reprezentującego Palestynę Omara Jaruna oraz Piotra Kulpakę z Polonii Bytom. Wszystkim podziękowano.

Dobre wrażenie na trenerach zrobił Milan Andjelković, ale 30-letni Słoweniec z Lubljany nie był jednak zupełnie przygotowany do gry, a do tego - co z pewnością ostatecznie zdecydowało o rezygnacji z niego - chciał zarabiać zbyt dużo jak na warunki Widzewa.

Mroczkowski szuka dalej... - Nie jest tajemnicą, że przy poszukiwaniu zawodników musimy poruszać się w określonym budżecie - przyznaje. - Natomiast co do samych zawodników, to pierwszą wartością, jaką oceniamy, jest jakość piłkarska. Możemy tutaj mówić o poziomie umiejętności czysto piłkarskich, sprawności motorycznej czy doświadczeniu. Na podstawie tych wartości i po okresie testów podejmujemy decyzję co do przyszłości zawodników w naszym zespole.

Teraz z drużyną we Wronkach trenują Czech Jan Polak, który zagrał już w ostatnim sparingu z Alki Larnaka, oraz Litwin Povilas Leimonas, dwukrotny reprezentant swojego kraju. W sobotę Widzew zagra z AEK Larnaka. - Czasu na ocenę przydatności tych zawodników postało tyle, ile dni na zgrupowaniu we Wronkach. Po tym okresie ocenimy ich i podejmiemy decyzję - mówi Mroczkowski.

W sobotę powinno być więc wiadomo, czy w nowym sezonie w Widzewie zobaczymy Polaka albo Leimonasa. Wygląda na to, że Mroczkowski szukać dalej nie będzie. - Na dzień dzisiejszy sprawdzamy tylko tych zawodników, o których wspomniano - kończy.