Widzew Łódź - Śląsk Wrocław 2:1. Alex Bruno wypadł świetnie. A co z Emersonem Carvalho?

Alex Bruno zaliczył bardzo udany debiut w ligowym meczu Widzewa. Na swój pierwszy mecz wciąż czeka jego rodak Emerson Carvalho
Tydzień temu w pucharowym meczu z Piastem Gliwice niespełna 19-letni Bruno wszedł na boisko na pół godziny przed końcem. W sobotę w lidze przeciwko Śląskowi grał już od początku. Młody Brazylijczyk biegał po prawej stronie pomocy. Imponował wyszkoleniem technicznym, dokładnością podań i ambicją. Kibice wielokrotnie bili mu brawo, także wtedy, gdy poobijany i zmęczony musiał opuścić boisko. Trener Radosław Mroczkowski był zadowolony z występu młodego piłkarza, chociaż żartował, że byłby zadowolony w pełni, gdyby Bruno wykorzystał znakomitą sytuację, jaką miał na początku meczu. W sytuacji sam na sam z Marianem Kelemenem nastolatek z Brazylii strzelił obok bramki. - Wszyscy się jednak przekonaliśmy, że to dobry kandydat na piłkarza. Za jakiś czas zobaczymy jego jeszcze lepsze występy - mówił trener Widzewa.

Bruno oraz jego rodak i rówieśnik Emerson Carvalho są w Łodzi od zimy. Trener Widzewa wypatrzył ich podczas zgrupowania w Tunezji. Młodzi piłkarze z Ameryki Południowej trenowali w piłkarskiej szkółce obok hotelu łódzkiej drużyny. Mroczkowski zaprosił ich do wzięcia udziału w zajęciach widzewiaków. Brazylijczycy grali też w sparingach. I wrócili z drużyną z al. Piłsudskiego do Łodzi.

Przez kilka miesięcy Bruno i Carvalho tylko z nią trenowali, nabierali sił i uczyli się taktyki. Klub wynajął im pokój w bursie, opłacił obiady i wykupił bilety komunikacji miejskiej. W końcu Bruno doczekał się debiutu. Lewonożny Carvalho na razie grać nie może. - To wynika ze spraw formalnych. On grał w innym klubie niż Alex i dlatego jeden z Brazylijczyków został zatwierdzony do gry, a drugi jeszcze nie. Ale to już bardzo bliski temat. On też pali się do gry i myślę, że nie będzie gorszy od Alexa - mówi Mroczkowski.