Sport.pl

Widzew Łódź po pokonaniu Ruchu Chorzów: Drużyna na szóstkę

Jarosław Bińczyk
26.08.2012 , aktualizacja: 26.08.2012 18:10
A A A Drukuj
Radosław Bartoszewicz z Widzewa

Radosław Bartoszewicz z Widzewa (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

Uważany za słabeusza i skazywany na spadek Widzew Łódź ma na koncie komplet punktów. W drugiej kolejce strzelił dwa gole Ruchowi Chorzów, wicemistrzowi Polski
W przedsezonowych przewidywaniach eksperci zajmujący się polską ekstraklasą w dwóch rzeczach byli zgodni: że głównym kandydatem do mistrzostwa Polski jest Legia, a na spadek skazywali Widzew. Łódzki klub oceniali przez pryzmat tego, że po poprzednich rozgrywkach z drużyny odeszło ośmiu zawodników. Na papierze ten exodus wygląda strasznie, ale w rzeczywistości straty sportowe były dużo mniejsze, a Widzew nie jest wcale tak słaby, jak go oceniają.

Jak już wielokrotnie pisaliśmy, przyczyną odejścia czołowych zawodników były kłopoty finansowe Widzewa. Sylwester Cacek, kupując większość udziałów, zapowiadał, że nie interesuje go wygrywanie polskiej ligi, ale sukcesy w europejskich pucharach. Przez kilka lat nie żałował milionów, które jednak były źle wydawane. Nawet przeciętni zawodnicy zarabiali w Widzewie ponad 50 tys. zł miesięcznie.

Przyszedł jednak kryzys i właściciel zamknął kurek z gotówką. Budżet skurczył się nagle o kilkanaście milionów złotych, co w klubie nazywane jest "optymalizacją kosztów". Pierwszym oszczędnościowym posunięciem było zatrudnienie rok temu nowego trenera Radosława Mroczkowskiego. Wtedy był to człowiek całkiem anonimowy w polskiej ekstraklasie, znany z tego, że był jednym z asystentów Leo Beenhakkera. Nic dziwnego, że jeszcze po kilku początkowych kolejkach dobrą postawę drużyny tłumaczono efektem pracy Czesława Michniewicza, poprzednika Mroczkowskiego. Dopiero później zauważono świetną organizację Widzewa w defensywie, dobrze wyćwiczone kontry i stałe fragmenty gry. Był nawet moment, że drużyna była bliska czołówki, ale w końcówce, kiedy już zapewniła sobie utrzymanie, spuściła z tonu.

Widzew jest chyba jedynym klubem w ekstraklasie, który nie ma premii za zdobyte punkty. Piłkarze mogą więc liczyć tylko na pensje, na dodatek wypłacane bardzo nieregularnie.

Mroczkowski i pomagający mu Krzysztof Chrobak i Andrzej Woźniak zmuszeni byli budować drużynę z piłkarzy tanich, ale nieprzypadkowych, którzy akurat byli bez klubu. Latem sprawdzili grubo ponad 20 graczy, wybierając ośmiu. Najbardziej znany z nich jest Sebastian Dudek, mistrz Polski ze Śląskiem Wrocław. Już od lutego do gry w ekstraklasie przygotowywani byli dwaj młodzi Brazylijczycy Alex Bruno i Emerson Carvalho, wypatrzeni przez widzewskich trenerów podczas zimowego zgrupowania w Tunezji. - Obaj mają wielkie umiejętności, większe niż ich polscy rówieśnicy. Brakuje im przygotowania fizycznego - opowiadał Mroczkowski. W ekstraklasie zadebiutował już Alex Bruno, pod nieobecność Jakuba Kowalskiego podstawowy prawy pomocnik.

Trener Widzewa opowiadał, że szukał zawodników w niższych ligach, ale tam główne role odgrywają zawodnicy ponadtrzydziestoletni. Dlatego stawia na młodzież. Zdaniem Mroczkowskiego 19-letni Mariusz Rybicki to niedalekiej przyszłości kandydat na reprezentanta Polski. Mieszkający niedaleko stadionu wychowanek SMS-u Łódź strzelił już drugiego gola Ruchowi Chorzów (pierwszy raz pokonał Michala Peskovicia wiosną), a za faul na nim czerwoną kartkę zobaczył Maciej Sadlok. Rybicki to idealny przykład piłkarza, jakich szuka Mroczkowski. Świetny technicznie, szybki, niebojący się gry jeden na jednego. Na razie gra krótko, bowiem jest jeszcze słaby fizycznie. - Ale za każdym razem, gdy wchodzi na boisko, robi różnicę - komplementuje go trener.

Podobne walory mają Adrian Pietrowski czy najmłodszy w zespole Mariusz Stępiński. Szansę kapitalnie wykorzystuje Jakub Bartkowski, regularnie występujący już w reprezentacji U-21. W sobotę chwilami grał jak profesor, a rzut karny, po którym widzewiacy objęli prowadzenie, to także jego zasługa, ponieważ popisał się świetnym podaniem do Łukasza Brozia. Tego ostatniego zaś sfaulował Pesković. Broź wraca do formy sprzed roku. Po dwóch spotkaniach ma na koncie gola i asystę.

W Widzewie nikt się jednak nie łudzi, że drużyna jest już tak silna, że bez problemów poradzi sobie w ekstraklasie. Potrafiła jednak wykorzystać słabą dyspozycję Śląska czy Ruchu. Miała przy tym wiele szczęścia, bo obaj rywale na początku gry zmarnowali kilka okazji. W sobotę chorzowianie mogli nawet prowadzić 3:0, ale dwukrotnie Maciej Mielcarz wręcz przyciągnął piłkę po strzałach Arkadiusza Piecha, a gdy go już zabrakło, we właściwym miejscu był Thomas Phibel. Gdy jednak Mehdi Ben Dhifallah wykorzystał karnego, widzewiacy grali bardzo mądrze, tak jakby to oni byli wicemistrzami Polski. Sfrustrowani rywale brutalnie faulowali i kończyli mecz w dziewiątkę.

- Cieszymy się ze zwycięstw, ale to już za nami. Teraz trzeba myśleć o kolejnych trudnych spotkaniach - studzi radość Bartkowski. Trenerzy liczą, że w ostatnim tygodniu okienka transferowego uda się jeszcze wzmocnić skład.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • brodowity_lodziarz_1909

    Oceniono 25 razy 19

    czemu nie zrobią tematu : ŁKS - najlepsi machacze łopatami w 1 lidze. Duma brodowitych icków i swoich 311 kibiców

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

I liga 2014/15

lp Drużyna M Pkt Br Zw R Por
1 Widzew Łódź 0 0 0-0 0 0 0
2 Zagłębie Lubin 0 0 0-0 0 0 0
3 Dolcan Ząbki 0 0 0-0 0 0 0
4 Arka Gdynia 0 0 0-0 0 0 0
5 Termalica Bruk-Bet 0 0 0-0 0 0 0
6 Olimpia Grudziądz 0 0 0-0 0 0 0
7 Wisła Płock 0 0 0-0 0 0 0
8 GKS Katowice 0 0 0-0 0 0 0
9 Sandecja Nowy Sącz 0 0 0-0 0 0 0
10 Miedź Legnica 0 0 0-0 0 0 0
11 Flota Świnoujście 0 0 0-0 0 0 0
12 GKS Tychy 0 0 0-0 0 0 0
13 Chojniczanka 0 0 0-0 0 0 0
14 Stomil Olsztyn 0 0 0-0 0 0 0
15 Wigry Suwałki 0 0 0-0 0 0 0
16 Pogoń Siedlce 0 0 0-0 0 0 0
17 Chrobry Głogów 0 0 0-0 0 0 0
18 Bytovia Bytów 0 0 0-0 0 0 0

  • Awans
  • Braż o I ligę
  • Spadek