Umowa dzierżawy stadionu Widzewa wciąż nierozwiązana. "Istnieją rozbieżności"

Choć pierwotnie umowa dzierżawy stadionu przy al. Piłsudskiego miała zostać rozwiązana 1 marca, obiektem wciąż zarządza Widzew. Dlaczego miasto i klub od miesięcy nie potrafią się porozumieć?
Od trzech miesięcy miasto prowadzi negocjacje z firmami, które zainteresowane są budową nowego stadionu przy al. Piłsudskiego. Przypomnijmy, że mający powstać w 2015 roku obiekt ma pomieścić 32 tys. kibiców, a kosztami podzielić mają się miasto (sfinansuje przebudowę dróg i budowę jednej trybuny) i wybrany w przetargu prywatny partner (zapłaci za pozostałe trzy trybuny). Zgodnie z zapowiedziami władze Łodzi mają wybrać partnera najpóźniej w listopadzie.

Żeby tak się stało i umowa o partnerstwie publiczno-prywatnym mogła zostać podpisana, obiektem przy al. Piłsudskiego musi zarządzać miasto. Od trzech lat jest on jednak w rękach Widzewa, który w 2009 roku podpisał z magistratem 29-letnią umowę dzierżawy. Choć jej rozwiązanie jest fundamentalne, miasto i klub wciąż nie potrafią dojść w tej sprawie do porozumienia. Początkowo rozwiązanie umowy miało nastąpić 1 marca. Kolejnych dat padało jeszcze kilka, ale żadna z nich nie została dotrzymana. Największą kością niezgody - choć niejedyną - pozostaje rozliczenie kosztów. - Widzew do tej pory, w przeciwieństwie do innych klubów, ponosił i nadal ponosi koszty utrzymania stadionu i modernizacji. Te kwoty sięgają już ok. 1,5 mln zł - mówił trzy miesiące temu Paweł Młynarczyk, wiceprezes Widzewa.

Dziś Młynarczyk wypowiada się podobnie. - Miasto nie dokonało z nami rozliczeń nakładów poniesionych przez Widzew na przystosowanie obiektu do wymogów licencyjnych. Jest to jedna z tych kwestii, które wymagają wyjaśnienia, aby móc rozmawiać o rozwiązaniu umowy dzierżawy - mówi "Gazecie". I dodaje: - Cały czas rozmawiamy z miastem i muszę stwierdzić, że istnieją rozbieżności dotyczące ostatecznego kształtu umowy. Powstał protokół rozbieżności, który jest w obecnej chwili analizowany przez przedstawicieli MOSiR. Rozbieżności między innymi dotyczą ponoszenia kosztów utrzymania murawy, które według naszej opinii są zdecydowanie za wysokie, w szczególności w świetle kosztów ponoszonych obecnie. Liczymy jednak na bardzo szybkie zamknięcie tej kwestii.

Władze Łodzi sprawę komentują lakonicznie. Marcin Masłowski z UMŁ tłumaczy, że miasto "analizuje tryb i ewentualne następstwa rozwiązania umowy z Widzewem". - Wydatkowanie przez Widzew określonych kwot w związku z utrzymaniem obiektu nie jest jednoznaczne z poniesieniem nakładów podlegających rozliczeniu - zaznacza jednak.

Kiedy zatem może dojść do rozwiązania umowy? Tego nie wiadomo. Nauczeni przeszłością Widzew i miasto tym razem żadnych dat nie podają.

Czy nowy stadion Widzewa powstanie? I czy przedłużające się rozmowy ws. dzierżawy to przypadek? Podyskutuj na blogu Szymona Bujalskiego. Więcej o sporcie w Łodzi także na blogach: Jarosława Bińczyka i Bartłomieja Derdzikowskiego