Veljko Batrović z Widzewa: "Dlaczego nie gram w Arsenalu?"

Młody piłkarz z Czarnogóry nadrabia zaległości treningowe i wkrótce pewnie pomoże Widzewowi w ligowych meczach. Oficjalnej stronie klubu opowiedział m.in. o swojej przygodzie w Arsenalu
W angielskim klubie 18-letni dziś Batrović był trzy lata temu. Trenował w szkółce Arsenalu m.in. pod okiem Arsene'a Wengera. - To było wielki doświadczenie i świetne uczucie trenować z takim zawodnikami jak Theo Walcott, Jack Wilshire. Wtedy to byli młodzi piłkarze, dziś grają w pierwszym składzie - opowiada widzew.pl i mówi, dlaczego w Londynie nie został: - Dużym problemem okazało się to, że Czarnogóra nie jest w Unii Europejskiej. W lidze angielskiej wprowadzone są limity zatrudnienia zawodników spoza Unii. To zdecydowało, że nie zostałem w Arsenalu.

Ojciec widzewiaka to byty piłkarz Zoran Batrović. To dzięki niemu Velijko rozpoczął grę w piłkę. - Zabawę z piłką zacząłem w wieku 6 lat. Już wtedy w rodzinie doszli do wniosku, że mam talent. Od tego czasu trenowałem praktycznie codziennie. Moim pierwszym trenerem był mój tata, w przeszłości piłkarz m. in. Partizana Belgrad i Deportivo La Coruna. Przy domu mieliśmy boisko, na którym trenowaliśmy - opowiada 18-latek z Widzewa.

Trzy lata temu młodym piłkarzem z Czarnogóry interesowały się też klubu z Francji, m.in. Olimpique Marsylia, ale i tam Batrović nie trafił, tylko wrócił do domu. - Było też zainteresowanie ze strony m. in. Paris Saint Germain. Tutaj też problemem okazało się jednak to, że byłem niepełnoletni, a Czarnogóra nie należy do Unii Europejskiej - powtarza.

W końcu po kilku latach znalazł się w Łodzi. - Mój obecny menadżer zadzwonił do mojego taty, czy nie chciałbym grać w Widzewie. Ten przyjechał do Łodzi i wszystko mu się spodobało. Z perspektywy czasu myślę, że przyjście tu, to była najlepsza dla mnie decyzja - mówi widzewiak. I zapewnia, że niedługo wróci na boisko: - Teraz trenuję już normalnie, ale nie jestem jeszcze do końca przygotowany do gry. Po przerwie reprezentacyjnej na mecz z Zagłębiem Lubin może będę już gotowy na 100 proc. - kończy.