TYLKO U NAS. Hanna Zdanowska o przetargu na stadion Widzewa, negocjacjach z firmami i umowie dzierżawy

- Negocjacje trwają dość długo, bo trudno jest udowodnić, co w którym momencie było koniecznym nakładem, a co ulepszającym - mówi Łódź.sport.pl o wciąż nierozwiązanej umowie dzierżawy Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi.
We wtorkowej "Gazecie" i na Łódź.sport.pl napisaliśmy o umowie dzierżawy stadionu Widzewa, która wciąż obowiązuje, choć pierwotny termin jej rozwiązania minął 1 marca. Taki krok jest konieczny, by magistrat mógł podpisać umowę o partnerstwie publiczno-prywatnym, w ramach której ma zostać wybudowany nowy stadion. Negocjacje z trzema firmami, które zgłosiły się do przetargu na wybór partnera, trwają już od kilku miesięcy. Tymczasem na środowej sesji wprowadzono autopoprawkę do budżetu, która zabrała 450 tys. zł przeznaczonych na wykonanie programu funkcjonalno-użytkowego dla nowego stadionu.

Szymon Bujalski: Czy brak 450 tys. zł wpłynie na plany budowy stadionu?

Hanna Zdanowska: To niczym nie skutkuje i w żadnej mierze nie jest zagrożeniem dla stadionu Widzewa. Te pieniądze nie były po prostu do niczego potrzebne. Zapewniam, że wszystko jest w porządku, nic złego się nie dzieje, a odpowiednie procedury trwają.

No właśnie, jak przebiegają negocjacje z firmami, które chcą z miastem zbudować stadion?

- Nie uczestniczę w obradach komisji, bo jest ona niezależna i nie mam możliwości ingerowania w jej prace. Co jakiś czas mam jednak składany raport z kolejnych etapów negocjacji i wiem, że znajdują się one w ostatniej fazie. W tej chwili są spisywane wszelkie szczegóły i myślę, że pod koniec września będzie rozpisywany przetarg już na bezpośredni wybór partnera do budowy stadionu.

Wybór partnera w tym roku, jak zakłada ustalony harmonogram, pozostaje aktualny?

- Tak. Jesteśmy w zgodzie z harmonogramem.

Chciałbym jeszcze spytać o umowę dzierżawy. Wie pani, jak wygląda ten temat?

- Nie mogę panu odpowiedzieć konkretnie, bo ta sprawa jest w toku, trwają kwestie proceduralne.

Ale problem nierozwiązanej dzierżawy trwa już od pół roku...

- Wiem, wiem... O ile dobrze pamiętam, w sprawie dzierżawy najpierw był problem ze środkami unijnymi, a dokładnie z kwestią trwałości projektu i rozwiązania sytuacji tak, by klub nie stracił pieniędzy po rozwiązaniu dzierżawy. Wiem, że to zostało załatwione. Teraz załatwiane są inne kwestie. Tak czy inaczej jeżeli chcemy znaleźć partnera i budować stadion, to musimy dysponować terenem.

Jak w takim razie wygląda kwestia rozliczenia poniesionych przez Widzewa nakładów? Klub wyliczył, że na utrzymanie obiektu wydał 1,5 mln zł i chciałby te pieniądze odzyskać.

- Nie ma takiej możliwości. Taka możliwość jest tylko tam, gdzie wszystko przebiegało zgodnie z umową. Nas obowiązuje prawo. Mamy umowę, która nakładała określone obowiązki na dzierżawcę i określone obowiązki na miasto. Nie mam przed sobą dokumentów, ale w umowie było dokładnie zapisane, co możemy, a co nie. Wiem, że te negocjacje trwają, i to już dość długo, bo trudno jest udowodnić, co w którym momencie było koniecznym nakładem, a co ulepszającym. Póki te rzeczy się nie wyjaśnią, trudno mi cokolwiek wyrokować.