Dla kogo odjechał pociąg z napisem "Widzew"... [BLOG]

"Trener Mroczkowski już taki jest, budować drużynę chce tylko z takich piłkarzy, którzy najpierw myślą o niej i o tym, co mogą jej dać, a dopiero później o sobie i pieniądzach" - pisze na swoim blogu Bartłomiej Derdzikowski
"Jeszcze raz wrócę do sprawy Charlesa Nwaogu, o którym w ubiegłym tygodniu dużo pisaliśmy w "Gazecie" i na lodz.sport.pl, a ja dodatkowo na tym blogu. Wiecie już zapewne, że Nigeryjczyk nie pojawił się w ubiegłym tygodniu na treningu łódzkiej drużyny i wiecie też już pewnie, co na to trener Radosław Mroczkowski. "Sytuacja była jasna. Umówiliśmy się konkretnie na spotkanie w środę. Zawodnika nie ma, więc nie ma tematu" - powiedział szkoleniowiec Widzewa, gdy w piątek spytałem go o Nwaogu" - pisze na swoim blogu dziennikarz lodz.sport.pl i "Gazety".

I kontynuuje: "Nie będę zarzekał się, że piłkarzem Widzewa nie zostanie już nigdy, bo jak wiadomo pewne w życiu są tylko trzy rzeczy: śmierć, podatki i to, że zima zaskoczy drogowców, ale z pewnością postawiłbym na to dużą sumę. Trener Mroczkowski już taki jest, budować drużynę chce tylko z takich piłkarzy, którzy najpierw myślą o niej i o tym, co mogą jej dać, a dopiero później o sobie i pieniądzach. Mroczkowski dał Nwaogu szansę, Nwaogu z szansy nie skorzystał i drugiej już nie zostanie. Pociąg z napisem Widzew odjechał"

Derdzikowski zdradza, że Nigeryjczyk nie jest jedynym piłkarzem, dla którego latem ten pociąg odjechał. "Jednym z nich był Krzysztof Ostrowski. (...) W czerwcu skończył mu się kontrakt z klubem z al. Piłsudskiego, ale mógł go przedłużyć. Mroczkowski widział na treningach, że chłopak naprawdę dużo potrafi i chciał mu dać jeszcze jedną szansę. Nieoficjalnie wiem, że Ostrowski dostał propozycję kontraktu, ale na gorszych warunkach, niż do tej pory. Trudno się zresztą temu dziwić. Latem w klubie zaszły spore zmiany, piłkarze z wysokimi kontraktami musieli odejść. No i - chyba się zgodzicie - Ostrowski na obniżkę pensji w pełni zasłużył. Oferty Mroczkowskiego jednak nie przyjął. Jak wiadomo, polscy piłkarze wciąż dobrze się cenią. Teraz z braku propozycji Ostrowski najpewniej zakończy karierę. Zapewne chciałby na al. Piłsudskiego wrócić, ale już wie, że... pociąg odjechał".

Dziennikarz pisze też o Wojciechu Łobodzińskim, który też miał ofertę z Widzewa, ale z niej nie skorzystał, bo chciał zarabiać lepiej gdzie indziej, a także o Michale Stasiaku. "(...) on też z niej nie skorzystał, bo była za niska. Po kilku tygodniach Stasiak wrócił, ale oferty już nie było. Jemu też pociąg uciekł... Widziałem go trenującego na SMS-ie. Lubię go, bo to bardzo miły i grzeczny chłopak, ale niestety wróżę mu koniec kariery."

Cały wpis na derdzik.blox.pl.