Widzew nie wygrał z Górnikiem, ale wciąż jest niepokonany!

Nie udało się - Widzew nie wygrał piątego meczu z rzędu, ale remis z Górnikiem Zabrze, to naprawdę dobry wynik. Tym bardziej, że łódzka drużyna przegrywała. Zespół trenera Radosława Mroczkowskiego pozostaje niepokonany w tym sezonie i wciąż jest liderem ekstraklasy
Widzew nigdy w historii nie zaczął rozgrywek od pięciu kolejnych wygranych. Cztery razy na starcie sezonu zwyciężał w sezonie 1990/91 i właśnie to osiągnięcie zespół trenera Radosława Mroczkowskiego wyrównał w poprzedniej kolejce, kiedy pokonał Zagłębie Lubin. Widzewiakom marzyło się jednak coś więcej, chociaż przed meczem Górnikiem raczej głośno o tym nie mówili. Pewnie dlatego, że nie chcieli zapeszać, a może po prostu dlatego, że zespół z Zabrza to jedna z najlepszych drużyn nowego sezonu. Chociaż może miejsce w tabeli na to nie wskazywało, bo po czterech meczach Górnik był na 9. miejscu. Nikomu nie dał się jednak jeszcze pokonać. - Komplementy, jakie drużyna trenera Adama Nawałki usłyszała ostatnio, są jak najbardziej zasłużone - mówił przed meczem trener Mroczkowski.

Początek spotkania należał właśnie do gości, którzy atakowali widzewiaków pod ich polem karnym chcąc zmusić ich do błędu. Łodzianie nie dali się jednak zepchnąć do obrony i dość szybko przesunęli grę bliżej środka boiska. I to oni jako pierwsi poważnie zaatakowali. W 9. min, po ładnej zespołowej akcji, na bramkę gości strzelali Radosław Bartoszewicz i Sebastian Dudek, ale obaj zostali zablokowani. Niedługo potem Łukasza Skorupskiego z dystansu pokonać próbowali jeszcze Princewill Okachi oraz Łukasz Broź, ale ich strzały były za słabe, bramkarz gości łapał piłkę.

I to prawie wszystko, co widzewiacy mieli do przerwy do zaprezentowania w ofensywie. Na odnotowanie zasługują jeszcze dwa strzały głową Thomasa Phibela, oba niecelne. Górnikom poszło lepiej. Pierwszy raz pokonać Macieja Mielcarza próbowali w 12. min, kiedy Paweł Olkowski strzelił płasko zza pola karnego, ale - na szczęście dla Widzewa - nie trafił w bramkę.

W 34. min udało się to Oleksandrowi Szeweluchinowi. Po rzucie rożnym wysoki defensor wyskoczył do piłki i do bramki gospodarzy wbił ją barkiem. To był dopiero drugi gol stracony przez Widzew w tym sezonie. Po raz pierwszy za to, "Dzieciaki Mroczowskiego" przegrywały i musiały odrabiać straty. To dobre okoliczności, by pokazać charakter...

Trudno napisać, że Górnik prowadził zasłużenie, chociaż jego piłkarzy można chwalić za pewność w grze, za to, jak poruszali się na boisku i jak wywierali presję na rywalach. A widzewiacy? Dopóki atakowali, było dobrze, gorzej, gdy dali się spychać do defensywy. Przyczepić można się też do gry środkowych obrońców Hachema Abbesa (był współwinnym straty gola) oraz Phibela. Wyjątkowo nie byli zbyt pewni.

Na drugą połowę Widzew wyszedł już bez Aleksandra Lebiediewa, którego zastąpił Mariusz Stępiński. Nastoletni napastnik miał w tym sezonie kilka dobrych okazji, ale, albo zawodził, albo nie miał szczęścia. Trener Mroczkowski najwyraźniej liczył na przełamanie Stępińskiego w trudnym dla zespołu momencie.

To jednak goście pierwsi po przerwie zaatakowali. Strzał po ziemi Prejuce'a Nakoulmy zablokował jednak Phibel. Naprawdę było groźnie. Widzew odpowiedział niedługo potem. Do płaskiego dośrodkowania Marcina Kaczmarka nie doszedł jednak Stępiński, a sprzed nóg Aleksa, który chciał zamknąć akcję, piłkę na rzut rożny wybił obrońca. W 62. min Kaczmarek (po kapitalnym podaniu Łukasza Brozia) sam miał okazję na gola, ale i jemu piłkę w ostatniej chwili wybił gracz Górnika. Chwilę później był już jednak remis. Po rzucie rożnym piłkę do bramki gości kopnął... Stępiński. 17-latek dał drużynie wyrównanie, a sam wszedł do historii klubu stając się najmłodszym strzelcem gola dla Widzewa w ligowym meczu. Poprzednim był Rafał Kubiak.

Jeden punkt nie zadowalał ani Mroczkowskiego, ani Nawałki. Obaj wprowadzali na boisko ofensywnych graczy. Na niewiele się to jednak zdało i mecz zakończył się remisem. Trenerzy Widzewa i Górnika wciąż mają jednak powody do zadowolenia, jeszcze żadna drużyna nie dała rady wygrać z ich zespołem. A Widzew dodatkowo pozostaje liderem ekstraklasy.