Jak prezydent Zdanowska ppp na stadionie dla ŁKS-u nie chciała, a na stadionie dla Widzewa wymusiła [BLOG]

"Szczerze wątpię, by udało nam się znaleźć partnera do inwestycji" - tymi słowami Hanna Zdanowska tłumaczyła w lutym zeszłego roku, dlaczego miasto stadion przy al. Uni wybuduje samodzielnie. Kilka dni wcześniej odrzucone na ŁKS-ie partnerstwo publiczno-prywatne... zaproponowała Widzewowi. Sprawę przypomina na swoim blogu Szymon Bujalski, dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Łódź.sport.pl
"W lutym 2011 roku apelowaliśmy w "Gazecie" o budowę jednego, wspólnego stadionu miejskiego, co było zresztą zamiarem pani prezydent zanim jeszcze panią prezydent została. Ostatecznie Hanna Zdanowska zmieniła jednak zdanie i postanowiła wesprzeć inwestycję klubu z al. Piłsudskiego, a drugi stadion przy al. Unii wybudować... No właśnie. Wybudować w partnerstwie publiczno-prywatnym" - przypomina na swoim blogu Szymon Bujalski. "Dzień po wspomnianym apelu rozmawiałem o przyszłości stadionów z prezydent Zdanowską. Pomysł wspólnego obiektu odrzuciła. I przy okazji zdradziła, że miasto stadionu przy al. Unii nie będzie budować już z partnerem, tylko samodzielnie. Dlaczego? Nadeszła pora na cytat. Jesteście gotowi? To proszę: "Szczerze wątpię, by udało nam się znaleźć partnera do inwestycji. A my nie mamy nawet minuty do stracenia, by na jego ewentualne przyjście czekać". Ciekawe, prawda?" - pisze dziennikarz.

I dodaje: "A wiecie co jest jeszcze ciekawsze? "Szczerymi wątpliwościami" co do ppp przy al. Unii prezydent Zdanowska podzieliła się ze mną 18 lutego 2011 roku. Dokładnie tydzień po tym, jak szefowie Widzewa zagroził likwidacją klubu, gdy miasto... zaproponowało ppp przy al. Piłsudskiego. A raczej ppp wymusiło. [...] Co więcej, jak przekonywali w Widzewie, pomysł ppp nie był z klubem w ogóle konsultowany i był zarazem sprzeczny z wcześniejszymi ustaleniami, nad którymi pracowano przez miesiące. W skrócie: coś, co na ŁKS-ie budziło w prezydent Zdanowskiej szczere wątpliwości, na Widzewie stało się w tym samym czasie jedynym rozwiązaniem mogącym doprowadzić do szczęśliwego końca."

Cały wpis na blogu Szymona Bujalskiego.