Widzew Łódź. Łukasz Broź i Marcin Kaczmarek po wygranej z Piastem Gliwice

- Tak bitej piłki nie byłby w stanie obronić żaden bramkarz - mówi o swoim golu, który dał Widzewowi Łódź zwycięstwo z Piastem Gliwice Łukasz Broź, obrońca drużyny z al. Piłsudskiego.
W sobotę piłkarze Widzewa wygrali w Gliwicach z Piastem 2:1. Wynik meczu w pierwszej połowie otworzył Marcin Kaczmarek. - Ja chyba mam szczęście do drużyny Piasta. Kiedyś już dwukrotnie strzelałem im bramki, jeszcze w barwach KSZO Ostrowiec - przyznał po meczu pomocnik cytowany przez portal widzewiak.pl. Kaczmarek dodał, że zwycięstwo to nagroda za ciężką pracę i serce, które drużyna włożyła w spotkanie. - Zrewanżowaliśmy się Piastowi za porażkę w Pucharze Polski, ale ważniejszy był fakt, że przełamaliśmy się po dwóch ligowych porażkach - zaznaczył pomocnik Widzewa.

O wygranej widzewiaków zadecydował rzut karny. Już w doliczonym czasie gry na gola zamienił go Łukasz Broź, który posłał piłkę obok słupka i interweniującego Dariusza Treli. - To były tylko pozory, że bramkarz mógł to obronić. Wyczekałem go i strzeliłem tuż przy słupku. Tak bitej piłki nie byłby w stanie obronić żaden bramkarz - przyznał po meczu Broź.

I doadł: - W drugiej połowie niepotrzebnie graliśmy na czas, zamiast walczyć o podwyższenie wyniku. Ostatecznie jednak szczęście się do nas uśmiechnęło. Tym radośniejsze jest to zwycięstwo.