Sport.pl

Sąd nad Aleksem Bruno. Brazylijczyk z Widzewa może spodziewać się dyskwalifikacji

Podczas meczu z Piastem Gliwice Alex Bruno uderzył rywala łokciem w twarz. Sędzia tego nie zauważył, ale wychwyciły to kamery. Brazylijczyk z Widzewa może spodziewać się dyskwalifikacji
Do zdarzenia doszło w drugiej połowie sobotniego meczu. Alex miał piłkę przy linii bocznej, a Paweł Oleksy próbował mu ją odebrać. Widzewiak blokował piłkę, stojąc tyłem do rywala i w pewnym momencie uderzył go łokciem w twarz.

Piłkarz Piasta upadł na murawę. Sędzia Szymon Marciniak uderzenia Brazylijczyka nie zauważył, więc Aleksowi się upiekło. Ale w niedzielę sprawa miała swój ciąg dalszy. Tę sytuację pokazano w programie Liga+ Extra. Sławomir Stempniewski z Kolegium Sędziów PZPN, ekspert stacji, jednoznacznie ocenił, że sędziowie popełnili błąd i widzewiakowi należała się czerwona kartka. Machina ruszyła...

- W tej sprawie zostało już wszczęte postępowanie i poinformowaliśmy o tym klub - mówi Adrian Skubis, rzecznik prasowy Ekstraklasy SA, organizatora rozgrywek. - Wystąpiliśmy o opinię do Kolegium Sędziów, a poza tym dysponujemy również nagraniem tego zdarzenia.

Komisja Ligi Ekstraklasy zajmie się tą sprawą jutro. Dwa dni później Widzew zmierzy się w Łodzi z Wisłą Kraków. Przy al. Piłsudskiego liczą się z tym, że Alex nie będzie mógł zagrać w najbliższym meczu. Klub wysłał wyjaśnienia do Komisji Ligi, w których staje w obronie 18-letniego piłkarza. - Oczywiście nie pochwalamy takich zachowań, ale nie było w tym premedytacji. Rozmawialiśmy z nim o tym, tłumaczył, że chciał się tylko zastawić, zablokować piłkę. To młody grzeczny chłopak i na pewno nie zamierzał nikomu zrobić krzywdy - zapewnia Radosław Mroczkowski, trener Widzewa.

Szanse na to, że Alex nie zostanie zdyskwalifikowany, są małe. W tym sezonie Komisja Ligi karała już piłkarzy na podstawie zapisów wideo. Tak było w przypadku Mateusza Możdżenia z Lecha Poznań, który w meczu z Lechią Gdańsk potraktował łokciem Razacka Traore, ale sędzia tego nie zauważył i nie dał młodemu lechicie nawet żółtej kartki. Możdżeń został później zdyskwalifikowany na dwa mecze. To samo spotkało Tomasza Frankowskiego z Jagiellonii Białystok, który w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała łokciem uderzył Mateja Nathera.

Przy al. Piłsudskiego czekają do środy na decyzję Komisji Ligi, ale trener Mroczkowski już z pewnością zastanawia się, kto mógłby ewentualnie zastąpić Brazylijczyka po prawej stronie pomocy. Jego naturalnym zastępcą jest Jakub Kowalski, który zmieniał Aleksa w meczach z Polonią Warszawa i Pogonią Szczecin. W obu wypadł bardzo słabo. W niedzielę Kowalski rozegrał 45 minut w spotkaniu Młodej Ekstraklasy z Piastem. Jego występ wypadł dobrze, Kowalski strzelił też bramkę.

Mroczkowski, mimo dwóch słabych występów w pierwszej drużynie, w 25-latka sprowadzonego latem z Arki Gdynia wciąż wierzy, bo ma w pamięci, jak piłkarz prezentował się w pierwszej lidze i podczas przygotowań do sezonu. - Będziemy cierpliwi, bo zapewniam, że warto. Gdyby nie kontuzja, która czasami robi duże spustoszenie, to pewnie Kuba grałby teraz tak jak Alex - mówił niedawno Mroczkowski.

Wygląda na to, że w piątek Kowalski dostanie trzecią szansę. Tym razem nie tylko od trenera, ale też od losu.

Więcej o sporcie w Łodzi i nie tylko na blogach: Jarosława Bińczyka, Szymona Bujalskiego i Bartłomieja Derdzikowskiego

Więcej o: