Sport.pl

Mariusz Rybicki, piłkarz Widzewa Łódź: - Neymar? On zmienia fryzury co tydzień... [WYWIAD]

- Zawsze ojciec mi powtarzał, że w piłce nożnej najważniejsza jest technika. Można ją nabyć tylko wtedy, kiedy jest się młodym. Gdy trenowałem w SMS-ie, to bardzo dużo ćwiczyłem z piłką - mówi Mariusz Rybicki, piłkarz Widzewa Łódź.
Damian Bąbol: Oglądałeś powtórkę meczu z Piastem Gliwice?

Mariusz Rybicki: Tylko ostatnie minuty. Całego meczu jeszcze nie zdążyłem.

Widziałeś swoją akcję, po której zostałeś sfaulowany w polu karnym?

- Tak, widziałem.

Pamiętasz, co wtedy powiedział Grzegorz Mielcarski w Canal+?

- Akurat nie skupiłem się na tym.

" Ale perełka z tego Rybickiego".

- O, coś mi się przypomina (śmiech ). Rzeczywiście słyszałem jego komentarz. To miłe. Na pewno to fajne uczucie, kiedy kibice i eksperci doceniają to, jaką pracę wkładam w ten klub. Naprawdę staram się, jak mogę.

Emocji w meczu było sporo, ale tak naprawdę zagraliście przeciętnie.

- Najważniejsze, że zdobyliśmy trzy punkty. Nie był to nasz najlepszy występ w tym sezonie. Mieliśmy dużo szczęścia w końcówce, kiedy to Piast przycisnął. Udało nam się jednak wykorzystać błąd rywala i zadaliśmy decydujący cios.

Przed wejściem na boisko trener Mroczkowski powiedział ci coś w stylu: "Mariusz zrób jakąś akcję i wygraj to dla nas"?

- Kiedy szykuję się do zmiany, trener często mi powtarza, żebym jak najwięcej grał indywidualnie, starał się tworzyć groźne akcje. W Gliwicach akurat usłyszałem od niego, żebym przejął piłkę i zrobił z nią coś dobrego. Posłuchałem, a chwilę potem był karny.

Skąd u ciebie taka łatwość w prowadzeniu piłki i mijaniu rywali?

- Robię to, co najlepiej potrafię. Dobrze drybluję, więc staram się to wykorzystywać. Wiem, że może to przynieść efekty i drużynie, i mnie.

Jak się tego nauczyłeś?

- Ojciec mi powtarzał, że w piłce nożnej najważniejsza jest technika. Można ją nabyć tylko w młodości. W SMS-ie bardzo dużo ćwiczyłem z piłką, także po zajęciach. Dużo żonglowałem, co dawało mi jeszcze większe czucie piłki.

Trenerzy mówią, że jeśli będziesz się rozwijał w tak szybkim tempie, to za rok będziesz grał w reprezentacji.

- Coś tam obiło mi się o uszy, ale na razie o tym nie myślę. Na razie nie dostałem żadnego powołania, więc nie ma o czym mówić. Ale kto wie, może dzięki dobrym występom w Widzewie zaskarbię sobie zaufanie selekcjonerów.

Nie masz już dosyć roli zmiennika?

- Na pewno chciałbym już występować w pierwszym składzie. Taka jest jednak decyzja trenera. Jest zadowolony, że daję dobre zmiany, korzysta na tym cały zespół. Do jego decyzji podchodzę z wielką pokorą.

Tylko żebyś nie skończył jak Ole Gunnar Solskjaer, superdżoker z czasów gry Manchesteru United...

- To był świetny napastnik. Ale nawet w wieku 27 lat wchodził na boisko z ławki. Ja tak nie chcę. No dobra, może gdybym grał w takim klubie jak Manchester, myślałbym inaczej (śmiech ).

Skąd taki pomysł na fryzurę? Twoim idolem jest Neymar?

- Ludzie często mnie z nim porównują, ale to nie jest mój idol. Nie wzoruję się na nim, tym bardziej że on zmienia fryzury co tydzień. Chcę być sobą. Już za czasów gry w SMS-ie stawiałem sobie włosy. Wydaje mi się, że tak dobrze wyglądam. Mimo wszystko czasem śmiejemy się z Alexem Bruno, że ja jestem Neymar, a on Robinho.

Puszczacie w szatni piosenki Michela Telo?

- Pewnie. Kiedy jest na to czas, bawimy się przy utworach "Ai se eu tu pego", "Bara bara" lub innych portugalskich przebojach.

W internecie pojawił się filmik, na którym tańczysz i bawisz się z piłką. Taniec nowoczesny, to twoje hobby? Poświęcasz temu dużo czasu po treningach?

- To moje hobby. Trochę tym tematem się interesuję. Nie jest to jednak coś, czemu poświęcam dużo czasu. Skupiam się przede wszystkim na grze w piłkę.

Trener Radosław Mroczkowski mówił, że w drodze z Gliwic żadnego piwa nie było, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie uczciliście tego zwycięstwa. Piotrkowska była wasza?

- (śmiech ) Nie, spokojnie wróciliśmy do domu. Mieliśmy dosyć ciężką podróż z Gliwic. Oczywiście humory dopisywały i mieliśmy bardzo wesoły autobus.

Na drugi dzień jednemu z was pewnie nie było do śmiechu. Wygląda na to, że Alex Bruno za uderzenie rywala może zostać zdyskwalifikowany.

- Na pewno kiedy wracał z meczu, nie myślał o tym, że może go spotkać kara za ten łokieć. Pewnie będzie smutny z tego powodu, że zostanie zdyskwalifikowany na dwa, trzy mecze, ale mam nadzieję, że nie przejmie się tym za bardzo.

Można już was nazywać drużyną ze ścisłej czołówki ekstraklasy?

- Minęło już trochę kolejek, udało nam się kilka meczów wygrać, dwa przegraliśmy. Myślę, że to dobry wynik. Nie pamiętam, kiedy ostatnio Widzew tak dobrze grał i był tak wysoko w ekstraklasie. Mam nadzieję, że utrzymamy formę i będziemy dalej punktować. Ale czy jesteśmy już czołową drużyną ekstraklasy? Wolałbym trochę tonować te nastroje. Dajcie nam jeszcze trochę czasu. Myślę, że po rundzie jesiennej będzie można powiedzieć coś więcej. Wtedy powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy należymy do tej ścisłej piątki ekstraklasy i czy jesteśmy naprawdę dobrą drużyną.

Więcej o:
Komentarze (1)
Mariusz Rybicki, piłkarz Widzewa Łódź: - Neymar? On zmienia fryzury co tydzień... [WYWIAD]
Zaloguj się
  • jazz1910

    Oceniono 8 razy 8

    brawo. duże umiejętności i skromność. :)
    akcja i karny w Gliwicach - prawdziwy majstersztyk.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX