Sport.pl

Widzew Łódź faworytem meczu z Wisłą Kraków? "To tylko statystyka"

W tabeli ekstraklasy Widzew Łódź dzieli od piątkowego rywala sześć miejsc i aż osiem punktów. Mimo to nie jest faworytem meczu z Wisłą Kraków (o godz. 20.45). Także dlatego, że będzie osłabiony
Już dawno Widzew nie grał z Wisłą w sytuacji, kiedy jest od niej znacznie wyżej w tabeli. Bo o ile łódzki zespół można nazwać największą rewelacją rozgrywek, o tyle piątkowy przeciwnik jest największym rozczarowaniem. Drużyna, która miała walczyć o odzyskanie mistrzostwa Polski, plącze się w ogonie tabeli.

- To tylko statystyka - tonuje optymizm trener Radosław Mroczkowski. - Znamy potencjał rywala. Jeśli chodzi o kadrę, to jest to bardzo wartościowy zespół.

Na większości pozycji krakowianie mają zawodników jeśli nie lepszych, to bardziej doświadczonych i utytułowanych. Radosław Sobolewski, wracający do gry po kontuzji, ma na koncie 32 występy w reprezentacji Polski, Arkadiusz Głowacki - 29, Łukasz Garguła - 16. Przebija ich Sergiej Pareiko z 37 meczami. W Widzewie tylko Mehdi Ben Dhifallah zaliczył 16 spotkań w reprezentacji Tunezji.

Szkoleniowiec łódzkiej drużyny przypomina, że rok temu Wisła była silniejsza niż obecnie, mimo to zaledwie zremisowała na stadionie Widzewa. Dla Mroczkowskiego to pamiętny mecz, bowiem po raz pierwszy prowadził wówczas Widzew w ekstraklasie.

Choć w składzie krakowskiego zespołu są tak dobrzy ofensywni gracze jak Cwetan Genkow, Maor Melikson czy Ivica Iliew, to ma on ogromne problemy ze skutecznością. Zdobył w tym sezonie tylko sześć goli, co jest czwartym najgorszym wynikiem w lidze.

Wisła ma już drugiego trenera w tym sezonie: Michała Probierza zastąpił Tomasz Kulawik. Nowy szkoleniowiec stwierdził, że zna kilka słabych punktów Widzewa. Co na to Mroczkowski? - Nawet Real Madryt ma słabe punkty, o czym mogliśmy się przekonać w środę. Nie mam zamiaru licytować się w ten sposób. Zapewniam, że wyjdziemy na boisko, żeby wygrać - kończy.

Widzewiacy 11 razy pokonywali bramkarzy przeciwników, ale w piątek może przyjść im to trudniej. Powodem jest brak Aleksa Bruno, zawieszonego na dwa mecze za uderzenie rywala w Gliwicach. Kto go zastąpi? - Mamy pomysł, kto to może być - mówi tajemniczo Mroczkowski. - Jest kilku kandydatów, ale z niespodzianką poczekamy do końca.

Największe szanse ma Jakub Kowalski, który przed sezonem miał być podstawowym prawym pomocnikiem. Doznał jednak kontuzji i wciąż nie jest w formie.

Statystyka przemawia za Wisłą, która wygrała aż 27 z 56 spotkań ligowych z Widzewem. Ostatni raz przegrała w Łodzi 11 lat temu.

Więcej o: