Po meczu Jagiellonia Białystok vs. Widzew Łódź: Dramat z happy endem

Najpierw był dramat - Widzew w kwadrans stracił w Białymstoku dwa gole. Później był happy end - dwa gole widzewskich nastolatków i remis z Jagiellonią, który jest jak zwycięstwo
W grze drużyny z al. Piłsudskiego można znaleźć sporo negatywów, jest na co ponarzekać. Sam trener Radosław Mroczkowski powtarza jak mantrę, że jest bardzo dużo do poprawy. Jednak nudzić się na meczach Widzewa z pewnością nie można, szczególnie ostatnio. W pojedynku z Piastem Gliwice "Dzieciaki Mroczkowskiego" wyrwały rywalom komplet punktów w ostatniej akcji meczu. Mariusz Rybicki zatańczył break dance'a z piłkarzami Piasta i padł dopiero w polu karnym ścięty przez rywala. Rzut karny wykorzystał Łukasz Broź. Tydzień temu w meczu z Wisłą widzewiacy szybko stracili dwa gole, później strzelili kontaktowego, ale szansę na remis zaprzepaścił Mehdi Ben Dhifallah, który w bezmyślny sposób wyleciał z boiska i osłabił drużynę.

W sobotę w Białymstoku też zaczęło się jak u Hitchcocka. Podobnie jak w meczu z Wisłą, stracił dwie bramki już w pierwszym kwadransie. - Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że znowu przeżyjemy powtórkę z ostatniego meczu i kolejny raz rywale szybko strzelą nam gole. Dwa w ciągu minuty to zdecydowanie za dużo. Nie można w tak krótkim odstępie czasu stracić dwóch tak podobnych do siebie goli. O to mam duże pretensje do zespołu - mówił Mroczkowski.

Trener Widzewa jak zawsze na gorąco nie wskazywał winnych, ale najpoważniejsze błędy popełnili Sebastian Duda, Thomas Phibel i Sebastian Dudek, który tym razem grał jako defensywny pomocnik. Ten drugi później się zrehabilitował, Dudzie i Dudkowi się to nie udało. Do tego grona trzeba też dopisać Jakuba Kowalskiego, który po raz pierwszy zagrał od początku i po raz kolejny zawiódł na całej linii. Wracając jednak do piłkarzy defensywnych, to ich błędów jest ostatnio zdecydowanie za dużo, a obrona to pierwsza formacja, którą zimą trzeba solidnie wzmocnić. Bo w tym zestawieniu o poprawę gry będzie trudno.

Na mecz z Jagiellonią trener Mroczkowski miał świetny pomysł. W ataku wystawił szybkiego i zwinnego Rybickiego, którego wspomagał piłkarz o podobnych cechach Princewill Okachi. To, przy grającym twardo, ale mało zwrotnym Ugo Ukahu, który do tego ma problemy z rozgrywaniem piłki, zdawało egzamin. Gole dla Widzewa wydawały się kwestią czasu, a tymczasem wszystko popsuli koledzy z tyłu.

Na szczęście łódzki zespół gra do końca... - W przerwie w szatni padło sporo krytycznych słów ze strony trenera. Na boisku musieliśmy jednak sami wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za błędy z pierwszej połowy - opowiada Marcin Kaczmarek, na którego - jeśli chodzi o walkę i zaangażowanie - zawsze można liczyć. I w drugiej połowie widzewiacy rzeczywiście ruszyli do ataku. Całkowicie zdominowali grę, ale gola doczekali się dopiero w 71. min. Piękną akcję, w której brali udział Sebastian Radzio i Radosław Bartoszewicz, wykończył mierzonym strzałem Rybicki. - Cała akcja była płynna i nieprzypadkowa. Wiedziałem, że jak mocno strzelę przy słupku, to bramkarz nie sięgnie piłki - opowiada nastolatek z Widzewa.

Wkrótce szansę na wyrównanie miał Radzio, ale przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Zdobyć drugiego gola łodzianom udało się już w doliczonym czasie gry. Po rzucie wolnym i dośrodkowaniu Adama Banasiaka w ogromnym zamieszaniu w polu karnym piłkę do bramki gospodarzy z bliska kopnął Mariusz Stępiński. 17-latek ratował już drużynie punkt w meczu z Górnikiem Zabrze. - Staraliśmy się grać do ostatniej minuty. To się udało i muszę za to pochwalić drużynę - mówił Mroczkowski.

W zupełnie innym nastroju był trener Jagiellonii Tomasz Hajto. - Ten remis bardzo boli. Wygrana w Poznaniu z Lechem poszła na marne. Pozostał kac moralny u zawodników jak i w sztabie trenerskim - żałował.

Teraz to właśnie widzewiacy zmierzą się z Lechem. Na pewno bez Bartoszewicza, który musi pauzować za kartki. Do kadry wrócą już jednak Alex Bruno i pewnie Hachem Abbes. Czy znów będą emocje, jak w ostatnich meczach? W Widzewie pewnie w ciemno wzięliby nudne 1:0. Tyle tylko, że zagrać na zero z tyłu też trzeba umieć. W sześciu ostatnich meczach łodzianom się to nie udało.

Zobacz także
  • Radosław Mroczkowski, trener Widzewa Łódź, po szczęśliwym remisie z Jagiellonią: - Czeka nas jeszcze dużo pracy
  • Jagiellonia - Widzew 2:2. Niesamowity zwroty akcji w Białymstoku! [ZDJĘCIA]
  • Oceny piłkarzy Widzewa po meczu z Jagiellonią. Fatalni Duda, Dudek i Kowalski. A najlepszy...