Sylwester Cacek: "Zdajemy sobie sprawę, że budowa stadionu Widzewa nie jest na rękę miastu"

"Zdajemy sobie sprawę, że budowa stadionu Widzewa nie jest na rękę miastu Łódź i że nagle osoby nim zarządzające nie zaczną postępować w tej sprawie w sposób przejrzysty" - napisał Sylwester Cacek w piśmie do łódzkich parlamentarzystów, które odczytano na debacie poświęconej przyszłości stadionów w Łodzi.
Właściciel Widzewa nie wziął udziału w spotkaniu, które odbyło się w południe w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Sywlester Cacek napisał jednak list do łódzkich parlamentarzystów. Podczas spotkania odczytał je Krzysztof Kwiatkowski.

Pismo Sylwestra Cacka:

"(...) Na początku chciałbym podkreślić, że jakiekolwiek plotki o sprzedaży Widzewa lub braku zainteresowania klubem z mojej strony są nieprawdziwe. Oczywiście ani ja, ani żaden inwestor nie będzie dokładał co roku po kilkanaście milionów złotych do funkcjonowania klubu nie mając żadnego światełka w tunelu związanego z posiadaniem odpowiedniej infrastruktury i wsparcia działalności ze strony miasta, niezbędnych na dzisiejszym rynku elementów potrzebnych do budowy profesjonalnego szkolenia młodzieży, w tym profesjonalnej drużyny. Dlatego też moje ostatnie działania poszły w kierunku zrestrukturyzowania klubu i zrównoważenia jego budżetu, co z pewnością będzie skutkowało znacznym odmłodzeniem składu pierwszej drużyny i w przyszłości wzrostem ryzyka spadku z ekstraklasy. (...) Zdajemy sobie sprawę w jak trudnej sytuacji obecnie jest rynek, co z pewnością przekłada się na budżet miasta. Jednak nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego inne miasta w dziedzinie wspierania sportu profesjonalnego radzą sobie dużo lepiej niż Łódź, a Łódź staje się synonimem nieudolności, czego przykładem są zgłoszenia uczestnictwa Łodzi do Euro 2012, sytuacja ŁKS-u (...), organizowanie wystaw bydła w Atlas Arenie czy ostatnie wypowiedzi dotyczące wsparcia największego od lat tenisowego polskiego talentu, jakim jest Jerzy Janowicz. (...) Postanowiłem w tym liście nie wypowiadać się w szczegółach na temat budowy stadionu Widzewa, gdyż już na ten temat powiedziałem dużo, jak też dużo informacji ujrzało światło dzienne. Jestem przekonany, że jeszcze więcej dowiemy się podczas postępowania sądowego związanego z odwołaniem jednego z uczestników ogłoszonego przetargu. Zapewniam, że naszym celem nie jest roztrząsanie przeszłości, ale skuteczne doprowadzenie do budowy stadionu. Dlatego dokładamy wszelkich starań, aby ten stadion powstał w ważnym historycznym dla Widzewa miejscu, czego dowodem jest podniesienie kosztów związanych z przygotowaniem koncepcji i otrzymaniem warunków zabudowy dla stadionu. Jednak zdajemy sobie sprawę, że budowa stadionu Widzewa nie jest na rękę miastu Łódź i że nagle osoby nim zarządzające nie zaczną postępować w tej sprawie w sposób przejrzysty. Jesteśmy przygotowani na dalsze ataki urzędników na mnie osobiście oraz na klub, jak też w związku z brakiem potencjalnego sukcesu z próbą przerzucenia odpowiedzialności na nas i inwestorów, którzy zgłosili się do przetargu. Jestem także przekonany, że wszystkie szczegóły postępowania związane z budową stadionu wypłyną wcześniej czy później i będą w przyszłości stanowić dla państwa duży problem polityczny. Nie wiem jaką moc sprawczą państwo posiadacie w sprawach miejskich, ale jestem przekonany, że z punktu widzenia interesów państwa już dawno problem wspierania sportu przez miasto Łódź dawno powinien być rozwiązany, gdyż niedługo może to być jedyne duże miasto w Polsce nie kojarzone w żaden sposób z sukcesami sportowymi".