Dlaczego Widzew nie odwołał się od kartki Radosława Bartoszewicza? "Nie było szans"

W spotkaniu z Jagiellonią Białystok czwartą żółtą kartkę w tym sezonie zobaczył Radosław Bartoszewicz. Pojawiły się głosy, że można było odwołać się od niej do Komisji Ligi. Widzew jednak tego nie zrobił
Według części obserwatorów Widzew miał podstawy, by zakwestionować decyzję sędziego. Radosław Mroczkowski uważa jednak, że nie było szans na zmianę decyzji podjętej przez Pawła Raczkowskiego. - Proponuję obejrzeć całą sytuację na powtórkach - mówi trener Widzewa. - Poza tym trzeba wpłacić kaucję, która w razie niekorzystnego rozstrzygnięcia przepada. Niejedną już straciliśmy. A dwa, że sędzia zawsze się obroni - zakończył. Bartoszewicz musi więc pauzować w spotkaniu z Lechem Poznań.

W przeszłości Widzew kilkakrotnie odwoływał się po - jego zdaniem - niesłusznych upomnieniach. Wygrał tylko raz, kiedy cofnięto kartkę Nice Dzalamidze. A kaucja za złożenie protestu wynosi 2 tys. zł. W razie odrzucenia odwołania pieniądze przepadają.