Doktor Marcin Domżalski o Macieju Mielcarzu z Widzewa: - Operacja poszła zgodnie z planem

Bramkarz Widzewa jest już po operacji rekonstrukcji wiązadeł krzyżowych w kolanie. Dziś ma wyjść ze szpitala. Do gry wróci najpewniej za pół roku
- Oczywiście zdarzają się przypadki, że piłkarze dochodzą do pełnej sprawności wcześniej, ale przyjmuje się, że jednak te sześć miesięcy potrzeba - mówi doktor Marcin Domżalski, który operował Mielcarza, a w poprzednim sezonie podobny zabieg przeprowadził u Łukasza Brozia.

Przypomnijmy, że Mielcarz odniósł kontuzję w ubiegłym tygodniu na jednym z treningów poprzedzającym mecz z Lechem Poznań. Urazu bramkarz Widzewa nie doznał w starciu z którymś z kolegów, ale podczas ćwiczeń. Operację przeszedł w poniedziałek. - Wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami, nie było żadnych komplikacji, czyli na przykład dodatkowych uszkodzeń - opowiada doktor Domżalski.

Mielcarz dziś powinien wyjść do domu. Domżalski: - Zwykle po takiej operacji zostawiam moich pacjentów na dwie noce w szpitalu, więc w środę powinien wyjść. Dziś zmieniłem Maćkowi opatrunek, wyciągnąłem dreny. Wszystko jest w porządku.

Rehabilitację podstawowy od kilku sezonów bramkarz łódzkiej drużyny rozpocznie już w przyszłym tygodniu, w poniedziałek lub we wtorek. Tak zacznie walkę o powrót na boisko.

W meczu z Lechem Mielcarza zastąpił Milos Dragojević i to on będzie teraz bramkarzem nr 1. Zresztą do tej roli był przygotowany od dawna przez Andrzeja Woźniaka, trenera odpowiedzialnego w Widzewie za pracę z bramkarzami. Jak dowiedziała się "Gazeta", szkoleniowcy łódzkiej drużyny mieli nawet plan, by Czarnogórzec zagrał jeszcze w którymś z meczów rundy jesiennej, nawet gdyby Mielcarz nie odniósł kontuzji. - Po tym, co stało się Maćkowi, tym bardziej cieszymy się, że latem ściągnęliśmy Milosa, bo dzięki temu mamy teraz dobrego bramkarza. Inaczej byłby problem - mówi Radosław Mroczkowski, trener Widzewa.

Tymczasem Dragojević i jego koledzy z drużyny przygotowują się do zaplanowanego na piątek wyjazdowego meczu z Lechią Gdańsk (godz. 20.45). - Wszyscy piłkarze, oczywiście oprócz Mielcarza, są zdrowi. Po ostatnim meczu z Lechem Poznań żaden z nich nie narzeka na urazy - mówi Michał Kulesza, rzecznik prasowy Widzewa.

Przy al. Piłsudskiego nie trenują tylko Sebastian Duda i Mariusz Rybicki, którzy w poniedziałek wieczorem wyjechali na zgrupowanie reprezentacji młodzieżowej. Dziś drużyna prowadzona przez trenera Stefana Majewskiego zagra towarzysko z Bośnią i Hercegowiną. - Mecz zaplanowano na godz. 15.30, a zaraz po nim piłkarze mają lecieć z powrotem do Polski. Jeszcze w środę mamy naszych zawodników odebrać - mówi Kulesza.

Jutro Rybicki i Duda będę mieli tylko rozruch przy al. Piłsudskiego. Także jutro 18 piłkarzy wybranych przez trenera Mroczkowskiego pojedzie do Gdańska. - Mecz jest w piątek późno, więc niewykluczone, że tego samego dnia rano będzie jeszcze lekki trening - mówi Kulesza.