Widzew - Korona Kielce. Łodzianie chcą odczarować al. Piłsudskiego [ZAPOWIEDŹ]

W sobotę o godz. 15.45 Widzew Łódź rozegra ostatni w tym roku mecz na swoim stadionie - zmierzy się z Koroną Kielce. Przy al. Piłsudskiego nie wygrał od trzech miesięcy
Ostatni raz z wygranej u siebie widzewiacy cieszyli się 1 września. W 3. kolejce po golu Alexa Bruno pokonali PGE GKS Bełchatów. To było wtedy trzecie zwycięstwo z rzędu drużyny trenera Radosława Mroczkowskiego, więc nastroje piłkarzy i kibiców Widzewa były znakomite. Ale to już odległe czasy. W czterech kolejnych spotkaniach przy al. Piłsudskiego gospodarzom już nie udało się zwyciężyć. Remis z Górnikiem Zabrze był jak najbardziej do przyjęcia, ale późniejsze porażki z Pogonią Szczecin, Wisłą Kraków i Lechem Poznań już nie. W sobotę będzie ostatnia okazja w tym roku, by własny obiekt odczarować. - To nie jest miłe, gdy przegrywa się na swoim stadionie, tym bardziej że w naszym przypadku to już seria - mówi Łukasz Broź, kapitan Widzewa. - Zdajemy sobie sprawę, że to już nasz ostatni mecz w Łodzi i dlatego bardzo zależy nam na wygranej - dla siebie i dla kibiców.

Wygrać wypada tym bardziej, że na al. Piłsudskiego widzewiacy wrócą dopiero w połowie marca. Za tydzień kończą jesień w Bielsku-Białej, a wiosnę zaczną od trzech wyjazdów do Wrocławia, Chorzowa i Bełchatowa.

O zwycięstwo z Koroną z pewnością nie będzie jednak łatwo, bo Widzewowi ostatnio nie idzie najlepiej, nie wygrał pięciu ostatnich meczów. W trzech ostatnich spotkaniach nie zdobył nawet bramki. - Na pewno jesteśmy przygnębieni po tej złej dla nas serii, to dla nas trudny moment. Ale zostały jeszcze dwa mecze w tej rundzie i można w nich zdobyć punkty - mówi Mroczkowski. - Jesteśmy bardzo zdeterminowani, by wygrać z Koroną. Zrobimy wszystko, by tak się stało.

Trener Widzewa nie chce na razie szczegółowo odpowiadać na pytanie, dlaczego jego drużynie ostatnio nie idzie. - Wiemy dlaczego, ale opowiem o tym po rundzie. Wtedy będzie na to czas. Na pewno wszystko dokładnie przeanalizujemy - zapewnia.

Z całą pewnością w kadrze łódzkiej drużyny jest za mało doświadczonych zawodników, stąd i rywalizacja o miejsce w pierwszym składzie jest mniejsza, a to nigdy nie jest dobre dla żadnego zespołu. Wystarczy wspomnieć, że średnia wieku rezerwowych Widzewa w ostatnim meczu z Legią to niespełna 19 lat. Mroczkowskiemu trudno więc zaskakiwać przeciwników i przeciwko Koronie też pewnie wyjdzie żelazny skład. Poza kadrą będą tylko kontuzjowany Maciej Mielcarz i pauzujący za czerwoną kartkę Adam Banasiak.

Znacznie gorszą sytuację ma Leszek Ojrzyński, szkoleniowiec drużyny z Kielc. Przeciwko Widzewowi nie zagrają: Tomasz Lisowski, Pavol Stano, Zbigniew Małkowski, Aleksandar Vuković i Paweł Sobolewski. Gotowy ma być za to Paweł Golański. - Ale ja nie patrzę na to, kto nie zagra w Koronie. Skupiam się na tym, kto zagra. Rywale na pewno przyjadą do nas zdeterminowani. Każdy chce mieć spokojną przerwę w rozgrywkach - mówi Mroczkowski.

Broź: - Rozmawiałem z "Liskiem" [Tomaszem Lisowskim - przyp. red.]. W Koronie mają kryzys kadrowy, ale zależy im na zwycięstwie w Łodzi. Na pewno czeka nas ciężki bój.

Dla kapitana Widzewa ten mecz może być szczególny, bo ostatni w Łodzi w drużynie z al. Piłsudskiego. Jest zdeterminowany, by zimą odejść. I pewnie tym razem mu się uda.