Mariusz Stępiński z Widzewa: "Mecz z Legią będę pamiętał do końca życia"

Młody napastnik Widzewa ocenił rundę jesienną w wykonaniu łódzkiej drużyny. - Przy tej rundzie można dopisać taki maleńki plusik - uważa.
- Myślę, że przed rozpoczęciem sezonu oczekiwania wobec naszego zespołu nie były wielkie. Wiadomo, że w letnim okienku transferowym drużyna przeszła gruntowną przebudowę. Odeszła spora liczba zawodników i w ich miejsce pojawili się nowi gracze. Trener wspominał w niektórych wywiadach, że przeszliśmy trzęsienie ziemi i faktycznie, można użyć takiego porównania. Pierwsze mecze pokazały, że jesteśmy dobrym zespołem i nie będziemy walczyć tylko o utrzymanie. Później, gdy zdobędziemy trzydzieści punktów, powalczymy o coś więcej. Przy tej rundzie można dopisać taki maleńki plusik - powiedział Stępiński oficjalnej stronie Widzewa.

Po czterech wygranych z rzędu na starcie sezonu Widzew zaczął przegrywać. Dlaczego? - Przede wszystkim inne drużyny już nas nie lekceważyły, bo wiedziały, na co nas stać. Inną sprawą jest to, że my prezentowaliśmy się gorzej i nie graliśmy tego, co w pierwszych meczach. Nie byliśmy sobą i traciliśmy głupie bramki. Zdarzały nam się także przespane początki meczów, przez co ciężko było gonić wynik i coś ugrać - ocenił 17-latek z Widzewa.

Według niego drużyna z al. Piłsudskiego najlepsze mecze rozegrała z Zagłębiem Lubin, Górnikiem Zabrze oraz Śląskiem Wrocław. A najgorsze? - Szczególnie dobrze nie wspominam meczu z Legią Warszawa, który będzie śnił mi się po nocach. Marzyłem o tym, żeby urwać jakieś punkty Legii, ale nie udało się. Mam nadzieję, że może w następnej rundzie ta sztuka nam się uda. Ale to już nie będzie w Warszawie, tylko u nas. Marzyłem po prostu, żeby zdobyć na Legii jakieś punkty. Ten mecz będę pamiętał do końca życia - przyznał widzewiak.

Więcej na widzew.pl.